Top Banner
– To ju¿ Pani druga z kolei ksi¹¿ka o polskiej prasie w USA. Sk¹d to zainteresowanie, albo raczej zmia- na zainteresowania, skoro Pani pierwsza publikacja dotyczy³a spraw politycznych. Czy przesta³o Pani¹ interesowaæ polityczne za- anga¿owanie Polonii? – Moja pierwsza ksi¹¿ka – „The Exile Mission: The Polish Political Diaspora and Polish Americans, 1939-1956” (Ohio University Press, 2004) poœwiêcona by³a historii imigrantów polskich w Stanach Zjednoczonych po drugiej wojnie œwiato- wej. Doœwiadczenia ludzi, którzy wal- czyli o wolnoœæ Polski z broni¹ w rêku, albo dzielili los wiêŸniów w Trzeciej Rzeszy i zes³añców w Rosji Sowieckiej, a póŸniej znaleŸli siê w Stanach Zjedno- czonych, fascynowa³y mnie od dawna. Przypuszczam, ¿e moje serce – i moje za- wodowe zainteresowania – zawsze w pewnym sensie bêd¹ z tymi ludŸmi zwi¹zane. Ksi¹¿ka ta ukaza³a siê dziesiêæ lat te- mu, a mimo to nadal znajduje spore zain- teresowanie zarówno wœród historyków, jak i czytelników, którzy widz¹ w niej odbicie losów swoich rodzin. Od czasu do czasu dostajê od nich listy na ten te- mat, co jest chyba najmilsz¹ nagrod¹ dla ka¿dego autora. Równie¿ zawodowo nie odchodzê ca³kowicie od tej tematyki. Na przyk³ad, œledzê uwa¿nie badania kolegów po fa- chu w Polsce, którzy od upadku komu- nizmu bardzo powa¿nie anga¿uj¹ siê w badania nad histori¹ polskiej politycz- nej diaspory po drugiej wojnie œwiato- wej i w okresie tzw. zimnej wojny. W styczniu tego roku zosta³am redakto- rem naczelnym „Polish American Stu- dies”, czasopisma naukowego wydawa- nego przez Polish American Historical Association od lat 40-tych ubieg³ego stulecia. Numer, który uka¿e siê jesieni¹ tego roku bêdzie siê sk³ada³ z artyku³ów autorstwa m³odych polskich historyków, którzy zajmuj¹ siê badaniami polskiej politycznej diaspory. Bêdzie to interesu- j¹cy przegl¹d tego, nad czym pracuj¹ uczeni w Polsce. Zarazem publikacja ta stworzy po¿yteczny pomost pomiêdzy amerykañskim i polskim œrodowiskiem historycznym. – O czym, w takim razie, s¹ dwie nowe ksi¹¿ki? – Dotycz¹ one nieco odmiennej tema- tyki, chocia¿ równie¿ w pewnym sensie dotykaj¹ doœwiadczeñ fali emigrantów powojennych. Dwa lata temu, w 2013 roku, minê- ³a 150. rocznica powstania prasy polskiej w Stanach Zjednoczonych. NEW YORK PENNSYLVANIA CONNECTICUT NEW JERSEY MASSACHUSETTS KURI ER POLISH WEEKLY MAGAZINE NUMER 1091 (1391) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 1 SIERPNIA 2015 Donald Trump zg³osi³ swój udzia³ w sta- raniach o nominacjê partii republikañskiej w wyborach prezydenckich w przysz³ym ro- ku. Nastêpnie wyg³osi³ s³aw¹ opiniê, ¿e mek- sykañscy imigranci to rabusie i gwa³ciciele zaœ elita polityczna Waszyngtonu, zarówno republikanie jak demokraci, jest tak g³upia, ¿e pozwala wodziæ siê za nos Chiñczykom. Je¿eli zostanie prezydentem to po³o¿y temu kres. God bless America! Trump posun¹³ siê tak daleko, ¿e zakwestionowa³ bohaterstwo Johna McCaina, wieloletniego wiêŸnia w czasie wojny wietnamskiej i kandydata re- publikanów w wyborach 2008. McCain schwytany przez pó³nocnych Wietnamczy- ków nie da³ siê z³amaæ mimo tortur. Odmó- wi³ te¿ wyjœcia na wolnoœæ przed swoimi ko- legami wiêŸniami. W tym czasie Trump u¿y- wa³ ¿ycia, zwolniony ze s³u¿by wojskowej dziêki w¹tpliwej dolegliwoœci zdrowotnej. Te skandaliczne wypowiedzi nie zaszko- dzi³y Trumpowi u wyborców republikañskich. Obecnie zajmuje pierwsze miejsce na liœcie popularnoœci polityków tej partii walcz¹cych o nominacjê w wyœcigu prezydenckim. 6 sierpnia odbêdzie siê telewizyjna debata dzie- siêciu najbardziej popularnych pretendentów republikañskich. Je¿eli nic nag³ego siê nie sta- nie, to ten tupeciarz z tupecikiem blond, roz- niesie konkurentów, ³¹cznie z Jebem Bushem, faworytem partyjnego kierownictwa i zapew- ne najlepszym merytorycznie kandydatem na prezydenta. A to dlatego, ¿e nie wstydzi siê u¿ywaæ czystej demagogii. Sam finansuje swoj¹ kampaniê, wiêc nie musi liczyæ siê ze sposorami. Mo¿e mówiæ, co tylko chce. Prezydent Trump? Kto ma 10 miliardów dolarów maj¹tku i rezydencjê w stylu rzymskich cesarzy na trzech górnych piêtrach wie¿owca przy Pi¹tej Alei w No- wym Jorku temu byle co nie wystarczy do szczêœcia. Taki pieszczoch potrzebuje mieæ jeszcze Bia³y Dom w holdingu nieruchomoœci. 3 Weterani zapraszaj¹ na Œwiêto ¯o³nierza – str. 2 Walec wydarzeñ prze³omowych – str. 5 Kim by³ Jan Kulczyk ? – str. 7 Triumf kina nad malarstwem – str. 10 Mój Drogi Jerzy - dzieje trudnej przyjaŸni – str. 11 PE£NE E-WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM O dawnej prasie polskiej w USA Anna Jaroszyñska Kirchmann – Prasa jest krwioobiegiem diaspory, ³¹cz¹c poszczególne spo³ecznoœci w jeden organizm o okreœlonej to¿samoœci. Rozmowa z Ann¹ Jaroszyñk¹ Kirchmann, profesorem historii na Eastern Connecticut State University in Willimantic, CT 6 Lato w Polsce.
20

Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

Jul 22, 2016

Download

Documents

Kurier Plus

 
Welcome message from author
This document is posted to help you gain knowledge. Please leave a comment to let me know what you think about it! Share it to your friends and learn new things together.
Transcript
Page 1: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

– To ju¿ Pani druga z kolei ksi¹¿kao polskiej prasie w USA. Sk¹d tozainteresowanie, albo raczej zmia-na zainteresowania, skoro Panipierwsza publikacja dotyczy³aspraw politycznych. Czy przesta³oPani¹ interesowaæ polityczne za-anga¿owanie Polonii?

– Moja pierwsza ksi¹¿ka – „The ExileMission: The Polish Political Diasporaand Polish Americans, 1939-1956” (OhioUniversity Press, 2004) poœwiêcona by³ahistorii imigrantów polskich w StanachZjednoczonych po drugiej wojnie œwiato-wej. Doœwiadczenia ludzi, którzy wal-czyli o wolnoœæ Polski z broni¹ w rêku,albo dzielili los wiêŸniów w TrzeciejRzeszy i zes³añców w Rosji Sowieckiej,a póŸniej znaleŸli siê w Stanach Zjedno-czonych, fascynowa³y mnie od dawna.Przypuszczam, ¿e moje serce – i moje za-wodowe zainteresowania – zawszew pewnym sensie bêd¹ z tymi ludŸmizwi¹zane.

Ksi¹¿ka ta ukaza³a siê dziesiêæ lat te-mu, a mimo to nadal znajduje spore zain-teresowanie zarówno wœród historyków,jak i czytelników, którzy widz¹ w niejodbicie losów swoich rodzin. Od czasudo czasu dostajê od nich listy na ten te-mat, co jest chyba najmilsz¹ nagrod¹ dlaka¿dego autora.

Równie¿ zawodowo nie odchodzê

ca³kowicie od tej tematyki. Na przyk³ad,œledzê uwa¿nie badania kolegów po fa-chu w Polsce, którzy od upadku komu-nizmu bardzo powa¿nie anga¿uj¹ siêw badania nad histori¹ polskiej politycz-nej diaspory po drugiej wojnie œwiato-wej i w okresie tzw. zimnej wojny.W styczniu tego roku zosta³am redakto-rem naczelnym „Polish American Stu-dies”, czasopisma naukowego wydawa-nego przez Polish American HistoricalAssociation od lat 40-tych ubieg³egostulecia. Numer, który uka¿e siê jesieni¹tego roku bêdzie siê sk³ada³ z artyku³ówautorstwa m³odych polskich historyków,którzy zajmuj¹ siê badaniami polskiejpolitycznej diaspory. Bêdzie to interesu-j¹cy przegl¹d tego, nad czym pracuj¹uczeni w Polsce. Zarazem publikacja tastworzy po¿yteczny pomost pomiêdzyamerykañskim i polskim œrodowiskiemhistorycznym.

– O czym, w takim razie, s¹ dwienowe ksi¹¿ki?

– Dotycz¹ one nieco odmiennej tema-tyki, chocia¿ równie¿ w pewnym sensiedotykaj¹ doœwiadczeñ fali emigrantówpowojennych.

Dwa lata temu, w 2013 roku, minê-³a 150. rocznica powstania prasy polskiejw Stanach Zjednoczonych.

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIERP L U S

P O L I S H W E E K L Y M A G A Z I N E

NUMER 1091 (1391) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 1 SIERPNIA 2015

Adam Sawicki

Donald Trump zg³osi³ swój udzia³ w sta-raniach o nominacjê partii republikañskiejw wyborach prezydenckich w przysz³ym ro-ku. Nastêpnie wyg³osi³ s³aw¹ opiniê, ¿e mek-sykañscy imigranci to rabusie i gwa³cicielezaœ elita polityczna Waszyngtonu, zarównorepublikanie jak demokraci, jest tak g³upia,¿e pozwala wodziæ siê za nos Chiñczykom.Je¿eli zostanie prezydentem to po³o¿y temukres. God bless America! Trump posun¹³ siêtak daleko, ¿e zakwestionowa³ bohaterstwoJohna McCaina, wieloletniego wiêŸniaw czasie wojny wietnamskiej i kandydata re-publikanów w wyborach 2008. McCainschwytany przez pó³nocnych Wietnamczy-ków nie da³ siê z³amaæ mimo tortur. Odmó-wi³ te¿ wyjœcia na wolnoœæ przed swoimi ko-legami wiêŸniami. W tym czasie Trump u¿y-

wa³ ¿ycia, zwolniony ze s³u¿by wojskowejdziêki w¹tpliwej dolegliwoœci zdrowotnej.

Te skandaliczne wypowiedzi nie zaszko-dzi³y Trumpowi u wyborców republikañskich.Obecnie zajmuje pierwsze miejsce na liœciepopularnoœci polityków tej partii walcz¹cycho nominacjê w wyœcigu prezydenckim. 6sierpnia odbêdzie siê telewizyjna debata dzie-siêciu najbardziej popularnych pretendentówrepublikañskich. Je¿eli nic nag³ego siê nie sta-nie, to ten tupeciarz z tupecikiem blond, roz-niesie konkurentów, ³¹cznie z Jebem Bushem,faworytem partyjnego kierownictwa i zapew-ne najlepszym merytorycznie kandydatemna prezydenta. A to dlatego, ¿e nie wstydzi siêu¿ywaæ czystej demagogii. Sam finansujeswoj¹ kampaniê, wiêc nie musi liczyæ siê zesposorami. Mo¿e mówiæ, co tylko chce.

Prezydent Trump?Kto ma 10 miliardów dolarów maj¹tku i rezydencjê w stylu rzymskichcesarzy na trzech górnych piêtrach wie¿owca przy Pi¹tej Alei w No-wym Jorku temu byle co nie wystarczy do szczêœcia. Taki pieszczochpotrzebuje mieæ jeszcze Bia³y Dom w holdingu nieruchomoœci.

➭ 3

➭ Weterani zapraszaj¹ na Œwiêto ¯o³nierza – str. 2

➭ Walec wydarzeñ prze³omowych – str. 5

➭ Kim by³ Jan Kulczyk ? – str. 7

➭ Triumf kina nad malarstwem – str. 10

➭ Mój Drogi Jerzy - dzieje trudnej przyjaŸni – str. 11

PE£NE E-WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

O dawnej prasie polskiej w USA

u Anna Jaroszyñska Kirchmann – Prasa jest krwioobiegiem diaspory,³¹cz¹c poszczególne spo³ecznoœci w jeden organizm o okreœlonej to¿samoœci.

Rozmowa z Ann¹ Jaroszyñk¹ Kirchmann, profesorem historiina Eastern Connecticut State University in Willimantic, CT

➭ 6

u Lato w Polsce.

Page 2: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015 www.kurierplus.com2

Page 3: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

11 sierpnia (wtorek) o godz. 18: 30poka¿emy w Instytucie Pi³sudskiegofilm dokumentalny pt.: „303”

Re¿yseria: Tomasz MagierskiCzas trwania projekcji: 80 min. Wstêpwolny.

Film „303” opowiada o nieznanychepizodach z historii legendarnego Dywi-zjonu 303 na podstawie prze¿yæ trzechpilotów, uczestników Bitwy o Wielk¹Brytaniê. Ukazuje dzieje Bitwy z punktuwidzenia doros³ych dzieci g³ównych bo-haterów: Ferica, Kenta i Urbanowicza,którzy urodzili siê za granic¹, nie mówi¹po polsku, a ich kontakty z Polsk¹ s¹ nie-wielkie. Dziêki temu spojrzenie na feno-men Dywizjonu 303 ich oczami, ukazujetê historiê z innej, anglosaskiej perspek-tywy. T³o historyczne losów polskich pi-lotów w czasie II Wojny Œwiatowej opi-sane jest przez weteranów Stanis³awaSochê i Franciszka Kornickiego, pilotówdywizjonu 303.

Tomasz Magierski jest absolwentemwydzia³u operatorskiego PañstwowejWy¿szej Szko³y Filmowej, Telewizyjneji Teatralnej w £odzi, re¿yserem i operato-rem filmowym oraz telewizyjnym.Od 1987 roku na sta³e mieszka w Nowym

Jorku. Autor wielu filmów dokumental-nych. Magierski prowadzi zajêcia ze sztu-ki operatorskiej w: New York Institute ofTechnology, New York Film Academy,Manhattan Film Academy w Dubaju.

PR

www.kurierplus.com KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

KURIER PLUSredaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

sekretarz redakcji

Anna Romanowska

sta³a wspó³praca

Izabela Barry, Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis

Halina Jensen, Czes³aw Karkowski,Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel

Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

korespondenc i z Po lsk i

Jan Ró¿y ³ ³o ,E ryk P romieñsk i

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

sk³ad komputerowy

Marek Rygielski

wydawcy

John Tapper

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Kurier Plus, Inc .

Adres : 145 Java StreetBrooklyn, NY 11222

Tel : (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax : (718) 389-3140E-mail : [email protected] : ht tp://www.kurierplus.com

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.

Adam Mattauszek

3

Instytut Pi³sudskiego zaprasza

Uroczysta Mszaw rocznicê

Powstania WarszawskiegoŒwiatowy Zwi¹zek ¯o³nierzy Armii Krajowej, Odzia³ w Nowym Jorku,

z okazji 71 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, zaprasza na uroczyst¹ Mszê Œwiêt¹, która odbêdzie siê w niedzielê 2 sierpnia o godzinie 12 w po³udnie

w koœciele œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie101 E. 7 ulica (miêdzy alej¹ Ai 1-sz¹), Manhattan

Zapraszamy serdecznie osoby maj¹ceproblem alkoholowy w rodzinie lubwsród przyjació³ do grupy Al Anon„Nadzieja” na Greenpoincie.

Al Anon to grupy wsparcia dla rodzini przyjació³ osób dotkniêtych alkoholi-zmem.

W Al-Anon mo¿esz znaleŸæ zrozu-mienie, przyjaŸñ i nauczyæ siê w jakisposób postêpowaæ w relacjach z osob¹uzale¿nion¹.

Grupy wsparcia stawiaj¹ sobie za celwspólne rozwi¹zywanie problemówprzez dzielenie siê swoim doœwiadcze-niem, si³¹ i nadziej¹, ucz¹ jak zadbaæo siebie.

Zapraszamy na spotkania grupy „Na-dzieja” w ka¿dy pi¹tek o 7:00 wieczo-rem do Outreach Greenpoint przy 960Manhattan Ave. (winda na 3-cie pietro),

Brooklyn, NY 11222.PzyjdŸ na spotkanie lub porozma-

wiaj z Magd¹ 347-840-1646.

„Nadzieja“ dla osóbz problemem alkoholowym

u Piloci Dywizjonu 303 (1940 r.).

Jak np. proponuje zatrzymaæ nielegaln¹imigracjê z Meksyku? Trzeba wybudowaæmur i zapory podziemne nie do przejœcia.A kto ma za to zap³aciæ? Rz¹d po³udniowe-go s¹siada, zaœ Ameryka pod jego kierun-kiem bêdzie karaæ Meksyk grzywn¹ 100 ty-siêcy dolarów za ka¿dego nielegalnego imi-granta. ¯eby œci¹gaæ te grzywny trzebabywydaæ wojnê Meksykowi zbrojn¹ i gospo-darcz¹, ale o tym Trump nie mówi. Zwracasiê do ludzi, którzy nie mog¹ poj¹æ dlaczegonajpotê¿niejszy kraj œwiata jest tak s³aby, ¿enie mo¿e robiæ, co mu siê podoba.

Jest wykluczone, ¿eby nowojorski deve-loper otrzyma³ nominacjê republikanóww wyborach prezydenckich mimo swojejpopularnoœci w masach partyjnych. Jego no-minacja wystraszy³aby umiarkowanych wy-borców, którzy g³osuj¹ raz na jedn¹ partiê,innym razem na drug¹. A to oni decyduj¹o wyniku. Nominowanie Trumpa oznacza-³oby wiêc praktycznie oddanie Bia³ego Do-mu demokratom, czyli Hillary Clinton.Trump dobrze o tym wie. Dlatego wcale niewyklucza, ¿e jeœli nie uzyska nominacji par-tyjnej, to wystartuje w wyborach jako kan-dydat niezale¿ny. A to doprowadzi tak¿edo klêski republikanów, gdy¿ zabierze imkilka procent g³osów. Obecnie pani Clintonma 6 proc. przewagi nad Jebem Bushem. Taprzewaga zniknie, jeœli elektorat republikañ-ski, obecnie podzielony miêdzy wielu kan-dydatów, w koñcu opowie siê za Bushem.Jednak jeœli do stawki wejdzie Trump jakokandydat niezale¿ny, to nie wygra wybo-rów, ale da pani Clinton 16 procent przewa-gi nad Bushem. Mówi¹c wprost, uda³o musiê przystawiæ liderom partyjnym pistoletdo g³owy.

Tylko czy Donald Trump naprawdê chcebyæ prezydentem Stanów Zjednoczonych?Samolot w rodzaju Air Force One mo¿e so-bie kupiæ bez wdawania siê w uci¹¿liw¹kampaniê wyborcz¹. Chyba wiêc chodzi muo coœ innego. Po pierwsze chce zwróciæna siebie uwagê publiczn¹, bo to kocha.Po drugie chce coœ ugraæ u w³adz, czy pre-zydentem zostanie republikanin, czy demo-krata. A nie jest mo¿liwe, ¿eby zosta³ cz³on-kiem gabinetu prezydenta republikañskiegoani ambasadorem na powa¿nej placówce.¯aden prezydent z wyobraŸni¹ nie chcia³bymieæ go za podw³adnego, gdy¿ rozsadzi³byrz¹d swym wybuja³ym ego. Jako ambasadorw Pary¿u, Londynie, Berlinie, Moskwie,Pekine wywo³a³by skandal. Jednak prezy-dent demokratyczny mo¿e zawdziêczaæ mu

wygran¹ w wyborach i zaci¹gn¹æ znacznyd³ug.

Tygodnik „The Economist” zwraca uwa-gê, ¿e Trump przegra³ kilka batalii w swoimbiznesie developerskim, gdzie bardzo wielezale¿y od uznania w³adz. Ka¿da przychyl-na decyzja bywa warta dziesi¹tki milionówdolarów. Trzeba mieæ mnóstwo bezczelno-œci, by ubiegaæ siê o urz¹d prezydenta Sta-nów Zjednoczonych dla wywalczenia po-zwoleñ na budowê kasyn i hoteli, albo ulgpodatkowych. Trump domaga siê od repu-blikanów tylko „uczciwego” traktowania.Liderzy partii maj¹ teraz zagadkê do rowi¹-zania, jak daleko mog¹ posun¹æ siê w tej„uczciwoœci” zaspokajaj¹c apetyt miliarderadewelopera.

Adam Sawicki

Prezydent Trump?

u Donald Trump – kandydat z wybuja³ym ego.

Page 4: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015 www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Bracia: Tomówiê i zakli-nam was w Pa-nu, abyœcie ju¿nie postêpowalitak, jak postêpu-j¹ poganie z ich

pró¿nym myœleniem. Wy zaœ nie tak na-uczyliœcie siê Chrystusa. S³yszeliœcie prze-cie¿ o Nim i zostaliœcie nauczeni w Nim,zgodnie z prawd¹, jaka jest w Jezusie, ¿eco siê tyczy poprzedniego sposobu ¿ycia,trzeba porzuciæ dawnego cz³owieka, któryulega zepsuciu na skutek k³amliwych ¿¹dz,a odnawiaæ siê duchem w waszym myœle-niu i przyoblec cz³owieka nowego, stwo-rzonego na obraz Boga w sprawiedliwoœcii prawdziwej œwiêtoœci.

Ef 4,17.20-24

El¿bieta wybra³a siê na spacer ze swo-j¹ 5-letni¹ wnuczk¹ Victori¹, córk¹ mojejbratanicy. Wst¹pi³y do sklepu. Babcia za-proponowa³a kupno sanda³ów dla wnucz-ki. Victoria pomyœla³a chwilê i powiedzia-³a: „Nie mo¿emy ich kupiæ, bo tata z ma-m¹ kupili nowy dom i musimy terazoszczêdzaæ. Zreszt¹ mam sanda³y w do-mu”. Babcia z dum¹ spojrza³a na swoj¹m¹dralê i powiedzia³a: „Victoria nieprzejmuj siê, ja zap³acê za te sanda³y”.Wnuczka z radoœci¹ zaczê³a przymierzaæsanda³ki. A gdy wêdrowa³y z zakupamiw torbie Viktoria wróci³a do spraw finan-sowych, mówi¹c: „Gdy dorosnê zostanêdoktorem i bêdê mia³a bardzo du¿o pie-niêdzy”. Po chwili milczenia doda³az pewn¹ doz¹ ¿alu: „Ale nie tak du¿o jakma ksi¹dz”. Na pytanie babci, dlaczegotak myœli powiedzia³a, ¿e w koœcielena ka¿dej mszy œwiêtej zbieraj¹ dla ksiê-dza dwa du¿e kosze pieniêdzy. A gdy jestkilka mszy œwiêtych w niedzielê, toksi¹dz otrzymuje worek pieniêdzy ka¿de-go tygodnia. Nie wiem, czy przekona³oVictoriê t³umaczenie babci, ¿e te pieni¹-dze nie nale¿¹ do ksiêdza, ale s¹ przezna-czane na pokrycie kosztów utrzymaniakoœcio³a i innych budynków parafialnych.

S³uchaj¹c tej rodzinnej opowiastki, po-myœla³em, ¿e to sympatyczna historia. Ta-kie myœlenie usprawiedliwia wiek dziec-ka, które patrzy i ocenia wed³ug tego cowidzi, nie znaj¹c g³êbszych zasad funk-cjonowania wspólnoty ludzkiej. I chocia¿ten obraz nie przystaje do rzeczywistoœci,to jednak nie mówimy, ¿e jest on fa³szy-wy, tylko dzieciêcy. Fa³szywy staje siêwtedy, gdy doros³y cz³owiek, z ró¿nychpowodów ocenia rzeczywistoœæ bardzopowierzchownie, nie wnikaj¹c w istotêrzeczy. Wtedy to powierzchowne myœle-nie staje siê pró¿nym myœleniem, bo niepomaga odkrywaæ cz³owiekowi prawdyo ¿yciu.

W ostatnich tygodniach w prasie po-lonijnej wiele pisano o tragicznej sytuacjimatki, która z desperacj¹ walczy³a o god-ny pochówek swojego syna. 47-letni An-drzej zmar³ w szpitalu w Harlemie. Trud-no sobie wyobraziæ ból matki, która stajenad trumn¹ dziecka ze œwiadomoœci¹, ¿ebêdzie ono pochowane, z powodu niedo-statków finansowych w zbiorowym gro-bie, nad którym nie bêdzie nawet wypisa-ne nazwisko zmar³ego, tylko odnotowanew rejestrze cmentarnym. Pani Krystyna,matka Andrzeja nie by³a w stanie pokryækosztów nawet najskromniejszego po-

KS. RYSZARD KOPER

4

Pró¿ne myœlenie

chówku syna. Niewielka renta nie wystar-cza nawet na codzienne utrzymanie, a po-nadto w styczniu zosta³a okradziona. Zo-sta³a praktycznie bez œrodków do ¿ycia.

Tragiczna sytuacja matki poruszy³awiele wra¿liwych serc. W tê sprawê by³atak¿e zaanga¿owana znana woluntariusz-ka Eryka. Zak³opotana zadzwoni³ado mnie pytaj¹c, czy mam jakiœ pomys³na rozwi¹zanie tej sytuacji. Nic mi nieprzychodzi³o do g³owy, poza tym, co naj-czêœciej robi siê w takich sytuacjach – po-chówek w zbiorowym grobie, albo zbiór-ka pieniêdzy na pokrycie kosztów pogrze-bu i zakup grobu. Miejsce na cmentarzu tospory wydatek. Po kilku dniach dowie-dzia³em siê z prasy, ¿e problem miejscana cmentarzu zosta³ rozwi¹zany. Po pro-stu, Eryka ofiarowa³a miejsce spoczynkudla œp. Andrzeja w swoim rodzinnym gro-bowcu. Nie by³em zaskoczony t¹ decyzj¹,bo od lat znam Erykê z jej charytatywnejdzia³alnoœci wœród Polonii. Wielu ludzizawdziêcza jej ¿ycie. Potrzebuj¹cym ofia-rowa³a i ofiaruje nie tylko swój czas, aleczêsto w³asne pieni¹dze. Nie chce, abyo tym mówiono, pisano. Ale nie wszystkoda siê ukryæ przed wœcibskim okiemdziennikarzy. Prasa pisze tylko o nielicz-nych (a jest ich du¿o) odruchach ludzkie-go serca Eryki. Dlatego nie zdziwi³em siê,gdy za pomoc rodakom otrzyma³a wyso-kie odznaczenie pañstwowe. Przyjê³a je,ale bez wiêkszego entuzjazmu. Z do-œwiadczenia wiemy, ¿e dla niektórych od-znaczenie, zauwa¿enie staje siê tak wa¿-ne, ¿e dzia³alnoœæ charytatywna, czy inna,jest tylko drog¹ do tego. I nieraz Ÿle oce-niaj¹ bliŸnich, przyk³adaj¹c do nich swoj¹miarê myœlenia. Takie myœlenie, odwo³u-j¹c siê do s³ownictwa œw. Paw³a, mo¿emynazwaæ „pró¿nym myœleniem”. Nie pro-wadzi ono do okrycia prawdy, a tym bar-dziej Chrystusa, który jest sam¹ prawd¹.

W podsumowaniu powy¿szej historiizwróci³em uwagê na nasze myœlenie, botu wszystko siê zaczyna. Doktor David R.Hamilton, autorytet medyczny o wielolet-nim doœwiadczeniem w bran¿y farmaceu-tycznej, a tak¿e autor œwiatowych bestsel-

lerów zwróci³ uwagê na zale¿noœæ pomiê-dzy umys³em, a stanem cia³a. Ten pro-blem poch³on¹³ go do tego stopnia, ¿e za-cz¹³ zg³êbiaæ nie tylko prace naukowców,ale tak¿e dzie³a mistyków. Efektem tychzainteresowañ jest ksi¹¿ka pt. „Wszystkozaczyna siê od myœli. Potêga twojegoumys³u”. Autor ukazuje w jaki sposóbumys³ i emocje mog¹ wp³ywaæ na ca³y or-ganizm, a nawet na strukturê DNA. Myœlii uczucia, idee i przekonania, nadziejei marzenia zmieniaj¹ nasze cia³o, okolicz-noœci ¿yciowe, a nawet œrodowisko w któ-rym ¿yjemy. Podaje tak¿e dowody na to,¿e si³a mi³oœci jest tak potê¿na, ¿e mo¿estymulowaæ powstawanie nowych, zdro-wych komórek w naszym ciele. W pierw-szym rozdziale ksi¹¿ki czytamy: „Na-ukowcy odkryli, ¿e myœli pe³ne wdziêcz-noœci i z³oœci generowa³y w ciele przeciw-ne skutki. W ramach tego badania popro-szono dwanaœcie osób, aby myœla³y„wdziêcznoœæ”, a drug¹ grupê dwunastuosób poproszono, aby myœla³a „z³oœæ”.W tym czasie naukowcy monitorowali ichserca. Po przeprowadzeniu analizy kom-puterowej bicia serca naukowcy odkryli,¿e serca ludzi myœl¹cych ‘wdziêcznoœæ”bi³y bardziej równomiernie i regularnie– nazywa siê to ‘spójnoœci¹ wewnêtrzn¹”– ni¿ serca osób, które myœla³y „z³oœæ”.Dobrze wiadomo, ¿e coœ, co wibrujew sposób spójny, mo¿e „wci¹gn¹æ” s¹-siednie obiekty w ten sam równomiernyrytm. Na przyk³ad, gdybyœ w jednym po-mieszczeniu wprawi³ w ruch du¿e waha-d³o i wiele mniejszych, przy czym ka¿dez nich porusza³oby siê w innym tempie,a nastêpnie na jakiœ czas pozostawi³byœ jesamym sobie, to mniejsze wahad³a dosto-sowa³yby swój ruch do rytmu wiêkszego.Du¿e wahad³o „wci¹gnê³oby” mniejsze,czyli wp³ynê³oby na ich ruch. A tego ro-dzaju spójnoœæ wywo³uje efekt domi-na w reszcie cia³a”.

Nauka nie zgadza siê ze wszystkimi te-zami stawianymi przez autora, jak i te¿nie wszystko przystaje do nauki ewange-licznej, ale wiele prawd z tej ksi¹¿ki, mo-¿e okazaæ siê u¿ytecznymi w naszym du-chowym wzroœcie.

A zatem, aby poznaæ najwa¿niejsz¹Prawdê naszego ¿ycia trzeba dostroiæ na-sze myœli do najwa¿niejszego „Wahad³a”,którym jest Bóg. A czyni siê to w Jegobliskoœci, której winniœmy szukaæ w ka¿-dej sytuacji i minucie naszego ¿ycia.A wtedy nasze myœli bêd¹ „bi³y” w rytmsamego Boga. Œw. Pawe³ w Liœcie do Efe-zjan wyra¿a tê myœl s³owami: „odnawiaæsiê duchem w waszym myœleniu i przy-oblec cz³owieka nowego, stworzonegona obraz Boga w sprawiedliwoœci i praw-dziwej œwiêtoœci”. Na ró¿nych drogachodnajdujemy bliskoœæ Boga. Ale jedyn¹i niepowtarzaln¹ Drog¹ jest Jezus Chry-stus. W Ewangelii na dzisiejsz¹ niedzielêczytamy: „Odpowiedzia³ im Jezus: „Jamjest chleb ¿ycia. Kto do Mnie przychodzi,nie bêdzie ³akn¹³; a kto we Mnie wierzy,nigdy pragn¹æ nie bêdzie”„. Zni¿aj¹c siêdo poziomu fizjologii mo¿emy powie-dzieæ, ¿e nasze zdrowie, nasze ¿ycie, na-wet jego d³ugoœæ i jakoœæ zale¿¹ od pokar-mu, który spo¿ywamy. To tak¿e odnosisiê do sfery ¿ycia duchowego, nadprzyro-dzonego. Karmi¹c siê s³owem Chrystusa,spo¿ywaj¹c Go pod postaciami Euchary-stycznymi stajemy siê „obrazem Boga”,upodabniaj¹c siê do Niego w przymiocieœwiêtoœci i wiecznoœci.

Katolicki Klub Dyskusyjnyzaprasza

Katolicki Klub Dyskusyjny im. Œw. Jana Paw³a IIzaprasza w niedzielê 9 sierpnia 2015 r. na Mszêœw. i spotkanie z Ks. prof. Marianem Nowakiem

z KUL-u, który poprowadzi wyk³ad na temat„Aktualnoœæ pedagogiki œwiêtoœci „.

SpowiedŸ o godz. 2.30 ppo³.Msza œw. o godz. 3.00 ppo³.

Wyk³ad z dyskusj¹ o godz. 4.00 ppo³.

Koœció³ œw. Stanis³awa B i M. - 101 E 7 Street –Manhattan, pomiêdzy 1 Ave i Ave A.

Dojazd metrem “6” do Astor Place lub metrem“F” do 2-ej Ave

inf. tel. 347 225 4860

u Juan de Juanes: Ostatnia Wieczerza.

Page 5: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

5www.kurierplus.com KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

Wszystko wskazuje na to, ¿e PiSz przystawkami zdobêdzie pe³niêw³adzy w nadchodz¹cych jesieni¹wyborach parlamentarnych, maj¹cwiêkszoœæ w Sejmie, Senacie i swoje-go prezydenta.

W drugiej turze wyborów 24 maja An-drzej Duda zdoby³ przewagê tylko 3,1proc. nad rywalem. Natomiast wed³ugnajnowszego sonda¿u gdyby wybory od-by³y siê w pierwszym tygodniu lipca, toZjednoczona Prawica (PiS, Polska Ra-zem, Solidarna Polska) uzyska³yby 47,1proc. g³osów, PO 30 proc. a ruch Kuki-za 10,5 procenta. Reszta partii znalaz³abysiê poza Sejmem.

W ostatnim miesi¹cu Kuziz straci³ pra-wie 5 proc. poparcia, Zjednoczona Prawi-ca zwiêkszy³a poparcie o 4 proc. zaœ PO

zwiêkszy³a o 1,5 proc. Zjednoczona Pra-wica razem z ruchem Kukiza mia³aby do-syæ mandatów poselskich, ¿eby zmieniæKonstytucjê. Natomiast mo¿e samodziel-nie rz¹dziæ bez poparcia Kukiza i uchwa-laæ ustawy bez obawy weta prezydentaDudy. Ordynacja wyborcza daje bowiempremiê zwyciêskiej partii; nie potrzebujezdobycia wiêkszoœci g³osów w wyborach,¿eby uzyskaæ wiêkszoœæ mandatów posel-skich. Musia³oby zajœæ coœ nadzwyczajne-go, wrêcz katastrofalnego, ¿eby zatrzymaæodsuwanie od w³adzy zu¿ytych oœmiomalatami rz¹dów Platformy Obywatelskieji Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Walec wydarzeñ prze³omowych ruszyju¿ za tydzieñ. Bêdziemy mieli nowegoprezydenta po zaprzysiê¿eniu 6 sierpnia.Andrzej Duda z³o¿y przysiêgê na po³¹czo-nym posiedzeniu Sejmu i Senatu, oraz

w obecnoœci odchodz¹cego prezydentaBronis³awa Komorowskiego. Nastêpniewyg³osi orêdzie. Poczym uda siê na mszêinauguracyjn¹ do katedry œw. Jana Chrzci-ciela na Starym Mieœcie. St¹d przejdziena Zamek Królewski, gdzie odbierze insy-gnia Orderu Or³a Bia³ego oraz Krzy¿aWielkiego Oderu Odrodzenia Polski, któ-rych stanie siê kawalerem z mocy urzêdu.O trzeciej po po³udniu para prezydenckabêdzie powitana w Pa³acu Prezydenckimna Krakowskim Przedmieœciu przez szefakancelarii jego poprzednika. Tutaj wybralisobie rezydencjê, a nie w Belwederze.Komorowski wola³ Belweder nie z powo-du cienia Marsz³ka Pi³sudskiego, ale niemog¹c znieœæ cienia Lecha Kaczyñskiego,mieszkaj¹cego w Pa³acu na KrakowskimPrzedmieœciu do katastrofy smoleñskiej.Pó³ godziny póŸniej Andrzej Duda przej-mie zwierzchnictwo nad si³ami zbrojnymiRzeczpospolitej na placu Pi³sudskiego.Od tej chwili uzyska pe³niê w³adzy.

Prezydent Duda ma ju¿ przygotowanedwa projekty ustaw, zgodnie z obietnic¹z³o¿on¹ w kampanii wyborczej. Pierwszyto obni¿enie wieku emerytalnego do po-przedniego poziomu. Drugi projektzwiêksza kwotê woln¹ od podatku. An-drzej Duda nie chce teraz ujawniæ, czy teprojekty z³o¿y w Sejmie przed wyboramiparlamentarnymi, czy po wyborach, któreodbêd¹ siê 28 paŸdziernika. Je¿eli z³o¿yprzed wyborami, to koñcz¹cy kadencjêSejm z przewag¹ pos³ów PO bêdzie mu-sia³ odrzuciæ ustawê emerytaln¹. Inaczejzaprzeczy³by niedawno przyjêtej w³asnejustawie, która wyd³u¿y³a okres pracydo emerytury. Wtedy PiS wykorzysta od-rzucenie przeciw PO w kampanii wybor-

czej do parlementu. Jeœli zaœ prezydentz³o¿y ten projekt ustawy po wyborach, toSejm z wiêkszoœci¹ PiS bêdzie musia³ touchwaliæ, zaœ rz¹d PIS wprowadziæ w ¿y-cie. Trzeba tylko znaleŸæ na to pieni¹dzew bankrutuj¹cym systemie emerytalnym.

Andrzej Duda zapowiedzia³, ¿e weŸmieudzia³ w referendum 6 wrzeœnia w trzechsprawach: wprowadzenia jednomandato-wych okrêgów wyborczych, zniesienia fi-nansowania partii przez bud¿et pañstwaoraz rozstrzygania w¹tpliwoœci podatko-wych na korzyœæ obywatela. Ostatnie py-tanie jest ju¿ nieaktualne, poniewa¿ rz¹dEwy Kopacz przyj¹³ stosowne przepisy.W pytaniu o finansowaniu partii chodzi³oo to, by odci¹æ PiS od pieniêdzy, gdy POmo¿e liczyæ na darowizny od prywatnychprzedsiêbiorców i na opanowany przezsiebie aparat pañstwowy. Oczywiœcie PiSjest temu przeciwne, podobnie jak prze-ciwne jest JOW. PiS uwa¿a, ¿e taki sys-tem wyborczy w polskich warunkachumocni w³adzê klik lokalnych. AndrzejDuda chce zachowania finansowania par-tii z bud¿etu i powiedzia³ to wprost. Nato-miast zachowa³ milczenie, jak bêdzie g³o-sowa³ w sprawie JOW, które stanowi¹sztandarowy projekt Paw³a Kukiza. Niechcia³ uraziæ ewentualnego koalicjantaPiS w Sejmie, ale na pewno nie popieratego chybionego pomys³u na zwiêkszeniedemokracji w Polsce.

7 sierpnia zostanie podany nowy sk³adosobowy Kancelarii Prezydenta. Jednakju¿ wiadomo, ¿e bêdzie w niej pracowa³Adam Kwiatkowski, pose³ PiS znany i lu-biany w Nowym Jorku i Chicago przezPoloniê i wybrany jej g³osami do Sejmu.

Jan Ró¿y³³o

Walec wydarzeñ prze³omowych

Wielu z nas nie myœli o jutrze, wydaje nam siê, ¿e na wszyst-ko mamy jeszcze czas. Dopiero w momencie choroby lubzbli¿aj¹cej siê œmierci – otwieraj¹ nam siê oczy, niestety, wte-dy jest ju¿ za póŸno.

NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, byTwoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, abyTwoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne.

PORADY W ZAKRESIE

v TESTAMENTYv TRUSTSv HOME CARE MEDICAIDv NURSING HOME MEDICAIDv POWER OF ATTORNEYv HEALTH CARE PROXYv PRAWO SPADKOWEv NIERUCHOMOŒCI

MASZ PYTANIA? W¥TPLIWOŒCI?ZADZWOÑ. CHÊTNIE UDZIELÊ

PORADY: tel. (718) 349-2300

(212) 470-2154fax: (718) 349-2332

Adres biur:

188 Eckford Street, Brooklyn, NY65 Broadway, 7th floor, New York, NY

Wczesne godziny ranne, 19 lipca.Austostrad¹ I-85 w Hillsboroughw Pó³nocnej Karolinie pêdzi JeepWrangler prowadzony przez Chan-dlera Michaela Kaniê (20 lat.). Stu-dent drugiego roku UNC-Chapel Hilljest pijany. Jedzie pod pr¹d. Ta hi-storia nie mo¿e siê dobrze skoñ-czyæ.

Wczeœniej przyjaciele m³odegocz³owieka próbowali powstrzymaæ goprzed si¹dniêciem za kó³kiem. Wie-dz¹, ¿e za du¿o wypi³. Ale 20-latek nieda³ sobie niczego wyperswadowaæ.Odepchn¹³ jednego kolegê, ciosem po-wali³ drugiego i odjecha³. Z piskiemopon. Nie wiedzia³, ¿e za kilka minutjego ¿ycie zmieni siê na zawsze.

O 3 a. m. dochodzi do wielkiej krak-sy. Jeep wpada czo³owo na Suzukiz czterema osobami w œrodku. Trzyz czterech osób gin¹ na miejscu. Zabicito: Felicia Harris (†49 l.) i DarleneMcGee (†46 l.) z Charlotte oraz wnucz-ka Harris, 6-letnia Janiece Smith z no-wojorskiego Brooklynu. Oba pojazdysta³y siê kul¹ ognia.

Kania te¿ zosta³ ranny, ale to tylkoobra¿enia – z³ama³ kostkê, koœæ stopyi ramienia. M³ody cz³owiek zosta³oskar¿ony o potrójne morderstwo dru-giego stopnia i za jazdê po pijanemu.To nie pierwsza taka historia w ¿yciuzdolnego studenta. Policja ju¿ go kil-kakrotnie zatrzymywa³a, gdy prowa-dzi³ wóz w sposób lekkomyœlnie nie-

bezpieczny lub mia³ przy sobie alko-hol.

We wtorek ch³opak, pochodz¹cy z ro-dziny o polskich korzeniach, wyszed³z wiêzienia. Rodzice za jego uwolnieniewp³acili kaucjê w wysokoœci milio-na dolarów. Nie trafi³o na biednych – oj-ciec jest wziêtym dentyst¹. Rodziceza poœrednictwem swojego adwokataprosili sêdziego o zmniejszenie wysoko-œci kaucji do 250 tysiêcy, ale prokuratu-ra uzasadni³a, ¿e 20-latek mo¿e uciec.

Ch³opak pozostanie w areszcie domo-wym w swoim domu w Asheboro.Na kostkê za³o¿ono mu monitoruj¹c¹bransoletê.

Na rozprawê do s¹du przyby³ w wóz-ku inwalidzkim po obra¿eniach dozna-nych w kraksie.

Za swój czyn grozi mu 65 lat wiêzie-nia.

– Mia³ ca³e ¿ycie przed sob¹, ale wy-bra³ jazdê samochodem po pijanemu– powiedzia³a miejscowemu radiu Con-nie, siostra zabitej Darlene McGee. Ko-bieta wyjaœni³a, ¿e jej siostra wraca³az uroczystoœci pogrzebowych ich matki.W samochodzie mia³a urnê z jej procha-mi.

Reperkusj¹ wypadku Kani bêdzie za-mkniêcie dwóch popularnych baróww Chapel Hill, La Residence i He’s NotHere. W obu Kania pi³ u¿ywaj¹cprzy zamawianiu alkoholu fa³szywe-go ID.

TBgreenpointpl. com

Wolnoœæ za miliondolarów

Page 6: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015 www.kurierplus.com6

Przypomnê, ¿e pierwszym pismemby³o wydawane w Nowym Jorku „Echoz Polski”, redagowane przez Romana J. Ja-worowskiego w latach 1863-65. Nie jestempewna, czy zorganizowano jakieœ specjalneuroczystoœci; wiem, ¿e rok 1963 – stuletni¹rocznicê ukazania siê „Echa…” – Poloniaamerykañska og³osi³a rokiem prasy polskiej.Wtedy odbywa³y siê uroczystoœci i dyskuto-wano nad przysz³oœci¹ prasy polskojêzycz-nej w Ameryce.

Stulecie celebrowano w trudnym czasie.Na prze³omie lat piêædziesi¹tych i szeœæ-dziesi¹tych upad³o kilka wydawnictw i kilkawa¿nych tytu³ów, zw³aszcza dzienników,na przyk³ad „Dziennik dla Wszystkich”(Buffalo, 1957), „Kurier Polski” (Milwau-kee, 1963), „Kuryer Codzienny” (Bo-ston, 1963). To by³y du¿e straty dla czasopi-œmiennictwa polonijnego, czêœciowo spo-wodowane ofensyw¹ telewizji i prasy ame-rykañskiej, które sta³y siê g³ównym Ÿród³emwiadomoœci i rozrywki, a czêœciowo w wy-niku zanikania jêzyka polskiego wœród asy-miluj¹cej siê Polonii.

„Ameryka-Echo”, tygodnik polskojê-zyczny wychodz¹cy w Toledo, Ohio, od1889 roku, równie¿ przechodzi³ wówczaskryzys, ale zdo³a³ przetrwaæ do 1971 r.Dziejami tego w³aœnie tygodnika i jego w³a-œciciela, Antoniego A. Paryskiego, zajmujêsiê w najnowszej ksi¹¿ce „The Polish He-arst: Ameryka-Echo and the Public Role ofthe Immigrant Press„(University of IllinoisPress, 2015). Natomiast wczeœniejsza pracapod moj¹ redakcj¹ „Letters from Readers inthe Polish American Press: A Corner forEverybody” (LexingtonBooks, 2014) jestwydaniem Ÿród³owym i zawiera blisko 500listów, jakie polscy imigranci w StanachZjednoczonych i wielu innych krajach napi-sali do „Ameryki-Echa”. Publikowano jew tym tygodniku w specjalnej rubryce „K¹-cik dla wszystkich.” Angielskie t³umaczenielistów przygotowa³ profesor Theodore L.Zawistowski, z którym wspó³pracowa³amnad tym projektem.

– Jak mo¿na t³umaczyæ karierê wiel-kich wydawnictw (bo nie tylko perio-dyki, ale i ksi¹¿ki) wobec zasadniczoniepiœmiennej milionowej Polonii?

– Polonia nie by³a jedyn¹ grup¹ etniczn¹,która stworzy³a wydawnictwa i utrzymywa-³a prasê we w³asnym jêzyku. Niemcy, ¯ydzii Skandynawowie, a póŸniej W³osi tak¿emieli wielkie osi¹gniecia w tym wzglêdzie.Zreszt¹, wszyscy imigranci, tak¿e wspó³cze-œnie, rozwijaj¹ swoj¹ prasê, spe³niaj¹c¹ kil-ka podstawowych funkcji. Dostarcza przedewszystkim informacji przybyszom w ich oj-czystym jêzyku na temat USA i kraju po-chodzenia oraz wiadomoœci o sytuacji grupimigracyjnych w Stanach Zjednoczonychi na ca³ym œwiecie. Taka informacja ma bar-dzo du¿e znaczenie, poniewa¿ od niej zale¿¹wybory ekonomiczne i polityczne emigran-tów. Prasa staje siê równie¿ „krwioobie-giem” diaspory, ³¹cz¹c poszczególne spo-³ecznoœci w jeden organizm o okreœlonejto¿samoœci i czêsto – o specyficznej misjipolitycznej lub kulturalnej.

Antoni A. Paryski, wydawca „Ameryki--Echo”, widzia³ rolê prasy w Amerycew jeszcze szerszym wymiarze. Urodzi³ siêw ch³opskiej rodzinie pod £owiczemw 1864 roku. Jego rodzice byli analfabeta-mi. On jednak ukoñczy³ gimnazjum i przezpewien czas pracowa³ jako urzêdnik poczto-wy, a póŸniej – s¹dowy w Warszawie. Tamobudzi³y siê w nim ambicje dziennikarskie.

M³ode lata spêdzone w Polsce po po-wstaniu styczniowym natchnê³y go wiar¹w pozytywistyczny program rozwoju spo³e-czeñstwa, w pracê u podstaw, w systema-tyczne podnoszenie poziomu edukacyjnego,

moralnego, kulturalnego i wreszcie poli-tycznego szerokich warstw spo³eczeñstwa,a zw³aszcza ch³opstwa. Jego wzorami stalisiê wydawcy prasy wiejskiej, którzy, tak jakna przyk³ad Konrad Prószyñski (Promyk),redaktor popularnego tygodnika „GazetaŒwi¹teczna” w zaborze rosyjskim, dzia³alina rzecz walki z analfabetyzmem wœródludnoœci wiejskiej. Podobne pisma ukazy-wa³y siê równie¿ w Galicji.

Jak siê okazuje, wielu czytelników,na przyk³ad „Przyjaciela Ludu”, wychodz¹-cego we Lwowie, po emigracji do StanówZjednoczonych pozostawali prenumeratora-mi pisma, a nawet pisywali listy z Amerykipublikowane na ³amach ich ulubionych wy-dawnictw.

Paryski bardzo silnie wierzy³, i¿ jegoobowi¹zkiem by³a pozytywistyczna praca,ale wœród Polonii. S³u¿yæ tej pracy mia³y je-go liczne wydawnictwa, a szczególnie naj-popularniejsze „Ameryka-Echo”.

Nie nale¿y zatem przesadzaæ z t¹ niepi-œmiennoœci¹ Polonii. Choæ ogólny poziomwyksztalcenia polskich emigrantów by³ rze-czywiœcie bardzo niski, szczególnie w ostat-nich dekadach XIX w., to ju¿ w pierwszychdziesiêcioleciach XX wieku, sytuacja uleg³azmianie na lepsze. W latach dwudziestychPolonia utrzymywa³a rekordow¹ liczbêpism, a „Ameryka-Echo” pozostawa³a w ichczo³ówce.

Podobnie by³o z wydawnictwami. Obokpublikacji ambitnych, wydawano równie¿mnóstwo tzw. literatury straganowej (a Pa-ryski w tym przodowa³), tanich przedrukówz Polski, kalendarzy, ¿ywotów œwiêtych,opowiastek dydaktycznych i sensacyjnych.Krytykowany przez elity intelektualne Polo-nii, Paryski broni³ siê odpowiadaj¹c, ¿e pol-skiego robotnika w Ameryce nale¿y wpierwdo czytania zachêciæ przez dostêpny i ³atwymateria³, zanim zaoferuje mu siê trudniejsz¹lekturê. Paryski zdoby³ niema³¹ fortunêna tych wydawnictwach, przeto zaczêto goporównywaæ do amerykañskiego potentataprasowego i nazywaæ „polskim Hearstem”,st¹d tytu³ ksi¹¿ki…

– Czy popularnoœæ pisma bra³a siêz jego rozrywkowego nastawienia?

– Nie. Poziom „Ameryki-Echa” zawszepozostawa³ raczej wysoki i nie by³o ono na-kierowane na rozrywkê. Zawiera³o du¿yserwis informacyjny na temat tego, co dzia-³o siê w Stanach, w Polonii, na ca³ym œwie-cie i w Polsce. W pewnym okresie istnia³onawet biuro prasowe w Warszawie. W tzw.Dodatku drukowano powieœci w odcinkachi artyku³y naukowe na ró¿ne tematy.

Dla mnie najciekawsz¹ czêœci¹ „Amery-ki-Echa” by³ „K¹cik dla Wszystkich”. Pary-ski apelowa³ o przysy³anie listów do tygo-dnika i drukowa³ je od pocz¹tków pisma (je-go „Ameryka” powsta³a w 1889 roku i po³¹-czy³a siê z „Echem” w 1902 r.). Polscy emi-granci w Stanach Zjednoczonych pisalichêtnie i obficie równie¿ do innych polonij-nych pism. „K¹cik dla Wszystkich” przebi³jednak inne gazety swoj¹ d³ugowiecznoœci¹– istnia³ od 1922 do 1969 roku. Stanowi³swoist¹ kronikê ¿ycia Polonii, poniewa¿ au-torami listów byli równie¿ polscy emigranciw innych krajach, a nawet czytelnicy w Pol-sce.

„K¹cik” sta³ siê forum wymiany do-œwiadczeñ i opinii emigrantów. Wczeœniej-sza ksi¹¿ka, „Letter from Readers” jest po-dzielona na piêæ rozdzia³ów, które traktuj¹o najwa¿niejszych tematach bardzo p³o-miennych czasami dyskusji: religia, Koœció³i ¿ycie duchowe; problemy ¿ycia spo³eczno-œci polskich, w³¹cznie ze szko³ami i organi-zacjami polonijnymi; problem to¿samoœcietnicznej, obrony polskoœci, trudnoœci z dru-gim pokoleniem, rola rodziny i kobiet pol-

skich, to tylko kilka z wybranych tematów.Ponadto dyskutowano o wszystkim, co mia-³o zwi¹zek z ¿yciem w Stanach Zjednoczo-nych, jak wybory prezydenckie, zwi¹zki za-wodowe i strajki. Wreszcie œledzono i ko-mentowano wszystko, co dzia³o siê w Pol-sce – od rewolucji 1905 roku, poprzez dwiewojny œwiatowe i komunizm. Polonia stara-³a siê uczestniczyæ w ¿yciu ojczyzny, czy toprzez polityczne lobby w USA, czy wysy³kêpaczek do rodzin, czy walkê z broni¹ w rêkuw armii gen. Józefa Hallera.

Dla Teda Zawistowskiego, który w mi-strzowski sposób przet³umaczy³ te listy i dlamnie, wa¿ne by³o, ¿eby czytelnik nie znaj¹-cy polskiego, odkry³ wielkie bogactwo do-œwiadczeñ polskich w Ameryce.

W oczach Amerykanów historia Poloniijest raczej nieciekawa i ogranicza siê do ste-reotypu robotników niewykwalifikowanychprzybywaj¹cych w jakiejœ anonimowej ma-sie „za chlebem”, ¿yj¹cych w etnicznychenklawach w izolacji od spo³eczeñstwaamerykañskiego. A przecie¿ to oczywistanieprawda. Polonia zawsze by³a i jest czê-œci¹ tego spo³eczeñstwa, czêœci¹ wa¿n¹ i dy-namiczn¹, zainteresowan¹ bie¿¹cymi wyda-rzeniami, ca³kiem œwiadom¹ tego, co dzia³osiê w Ameryce, w Polsce i na œwiecie. Au-torzy listów rozmawiaj¹ ze sob¹, k³óc¹ siê,pocieszaj¹ i pouczaj¹ nawzajem, dziel¹ spo-strze¿eniami, szukaj¹ kontaktu i maj¹ cieka-we ¿ycie intelektualne. Oraz – co mnie oso-biœcie ucieszy³o – s¹ czêsto bardzo dowcip-ni!

– Czy dziœ problemy Polaków w USAs¹ podobne?

-Tylko w pewnym sensie; na przyk³ad,zmagania z procesem asymilacji albo obo-wi¹zkami wobec rodzin w Polsce. Nato-miast zasadniczo s¹ ca³kiem inne, bo ¿yje-my w innych czasach. W „The Polish He-arst” przygl¹dam siê trochê temu z punktuwidzenia zmian w sposobie komunikacji.Natychmiastowy kontakt poprzez mediaelektroniczne zast¹pi³ pisma drukowane.Na ich przybycie w sobotê po po³udniu cze-kano ca³y tydzieñ. Mamy dziœ natychmia-stowy dostêp do informacji po polsku; listydo redakcji pisujemy g³ównie protestuj¹cprzeciw czemuœ lub nawo³uj¹c do czegoœ.„Sfera publiczna” wymiany myœli przenio-s³a siê do internetu.

-Jak by³a mo¿liwa kariera antyko-œcielnej „Ameryki-Echo” wobec Po-lonii niezwykle przywi¹zanej do Ko-œcio³a; wiêkszoœæ periodyków po-wstawa³o wprost przy udziale i po-mocy ksiê¿y?

-Antyklerykalny charakter „Ameryki--Echa” i Paryskiego obros³a ju¿ legend¹i jest ci¹gle przedmiotem kontrowersji. Pa-ryski by³ zwolennikiem tolerancji religijneji w ogóle religijnej wolnoœci. Otworzy³ ³a-my swojego pisma dla wyznawców Koœcio-³a Narodowego, polskich baptystów i lutera-nów, œwiadków Jehowy, ateistów, a szcze-gólnie doœæ licznego niegdyœ œrodowiskapolskich socjalistów.

Rzeczywiœcie, niektóre listy publikowanew „K¹ciku” (choæ rzadko materia³y redak-cyjne) pisane by³y w tonie ostro antyklery-kalnym, ale odzwierciedla³y one opiniê czê-œci œrodowiska polonijnego w tamtych cza-sach. Zarazem, wœród autorów listów niebrak by³o obroñców Koœcio³a katolickiegojak i ludzi po prostu zmagaj¹cych siê z kwe-stiami wiary. Moim zdaniem te listy ukazuj¹ca³¹ gamê postaw œwiadcz¹cych o bogac-twie duchowym i intelektualnym Polonii,szukaj¹cej rozmaitych sposobów ¿ycia.

Œrodowiska koœcielne natomiast d¹¿y³ydo utrzymania polskich emigrantów wstrukturze parafii i organizacji katolickich.

Na dodatek, niezmiernie popularne i poczyt-ne „Ameryka-Echo” konkurowa³o z pras¹wydawan¹ przez Koœció³. Walka toczy³a siênie tylko o wp³ywy, ale i o pieni¹dze.

Sam Paryski w Polsce by³ pod wp³ywemœrodowiska pozytywistycznych intelektuali-stów. Krêgi te czêsto upatrywa³y w Koœcielekatolickim si³ê konserwatywn¹ i opozycyjn¹wobec ich programu uœwiadomienia i usa-modzielnienia ludu. Jan Stapiñski, redaktorwspomnianego „Przyjaciela Ludu”, jedenz dzia³aczy ruchu ludowego, pozostawa³w ci¹g³ym konflikcie z hierarchi¹ koœcieln¹.Paryski do koñca ¿ycia twierdzi³, ¿e jestcz³owiekiem wierz¹cym, a tylko przeciwsta-wia³ siê ksiê¿om niemoralnym, którzy wy-korzystywali swoich parafian i bogacili siêna nich.

Kiedy Paryski budowa³ swoje imperiumprasowe na prze³omie XIX i XX wieku, pra-sa polska w Ameryce by³a podzielonana dwa ideologiczne obozy – narodowo-po-stêpowy i konserwatywno-klerykalny. Obamia³y swoj¹ prasê, g³ównie wspieran¹ przezpieni¹dze z op³at cz³onkowskich organiza-cji, które je reprezentowa³y. „Ameryka--Echo” by³a jednym z pierwszych periody-ków, którego byt nie zale¿a³ od organizacji,ale od zysku przedsiêbiorstwa, jakie Paryskiprowadzi³. Dziêki temu móg³ zachowaæ nie-zale¿noœæ; równoczeœnie sta³ siê obiektemwrogoœci konkurentów. Ostatecznie jednakliczy³o siê to, ¿e „Ameryka-Echo” by³a pi-smem bardzo poczytnym, czyli ¿e polskiemigrant w Ameryce niespecjalnie przejmo-wa³ siê ideologi¹, ale siêga³ po tygodnik je-œli pismo dostarcza³o mu tego, czego szuka³.

-Dziêkujê za rozmowê.

Czes³aw Karkowski

O dawnej prasie polskiej w USA1➭

Page 7: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

7www.kurierplus.com KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

Œmieræ najbogatszego Polaka, jakimby³ Jan Kulczyk, wywo³a³a lawinêprasowych i internetowych komenta-rzy.

W oczach jednych by³ on uosobieniemsprytu i zaradnoœci, w oczach innych– uosobieniem wizjonera i zarazem mece-nasa sportu i kultury, jeszcze inni widz¹w nim cwaniaka, który robi³ interesy naPolsce. Tymczasem wyp³ywaj¹ce wci¹¿nowe fakty z jego ¿yciorysu nie pozwalaj¹go jednoznacznie scharakteryzowaæ.

Niepodwa¿alne s¹ fakty biznesowe.Wiadomo, ¿e Jan Kulczyk by³ w³aœcicie-lem Kulczyk Holding oraz miêdzynarodo-wej grupy inwestycyjnej Kulczyk Invest-ments. To w³aœnie firma Kulczyk Invest-ments stworzy³a pierwsz¹ polsk¹ prywat-n¹ grupê energetyczn¹ o zasiêgu miêdzy-narodowym – Polenergiê. Zajmuje siê onawytwarzaniem energii z konwencjonal-nych i odnawialnych Ÿróde³, jak równie¿dystrybucj¹ oraz obrotem energi¹ elek-tryczn¹ i jej produktami. Kulczyk by³ tak-¿e w³aœcicielem ponad 3 proc. akcji spó³kiSABMiller – drugiego na œwiecie produ-centa piwa – o wartoœci szacowanej na 7mld z³. Mia³ równie¿ udzia³y w zagranicz-nych firmach, m.in. w San Leon Energy,Neconde Energy Limited, Ophir Energy,Oil Ventures oraz Centar – spó³ce poszu-kuj¹cej surowców na terenie Afganistanu.Najwiêcej, bo a¿ ponad 50 proc., Kulczykzainwestowa³ w Serinus Energy – spó³kêwydobywcz¹ na terenie Ukrainy, Rumu-nii, Tunezji i Brunei. Kulczyk inwestowa³te¿ w nieruchomoœci. W 2008 r. sfinanso-wa³ budowê kompleksu biurowcóww Dubaju. By³ tak¿e w³aœcicielem luksu-sowego biurowca Ufficio Primo w War-szawie. Piêæ lat temu kupi³ luksusowy 90-metrowy jacht o wartoœci 120 mln dola-rów.

Biznesowej kariery nie zaczyna³ od ze-ra ani od ulicznego handlu, jak wielu Po-laków. Nie musia³, bo pierwszy miliondolarów otrzyma³ od ojca, który dorobi³siê maj¹tku w Niemczech. W 1981 r. za-³o¿y³ firmê handlu zagranicznego Inter-kulpol. W 1988 r. wszed³ do bran¿y moto-ryzacyjnej, tworz¹c pierwsz¹ w Polscesieæ dystrybucji samochodów markiVolkswagen. Trzy lata póŸniej zarobi³ 150milionów ówczesnych z³otych na kontrak-cie z policj¹ i Urzêdem Ochrony Pañstwa,dostarczaj¹c tym instytucjom trzy tysi¹ceradiowozów. W 1991 r. powsta³ wspo-mniany Kulczyk Holding, który od 2007r. wchodzi w sk³ad grupy Kulczyk Invest-ment House.

Wielu Polaków, pocz¹wszy od propi-sowskiej opozycji, ma miliarderowi zaz³e, ¿e kilkakrotnie przejmowa³ pañstwo-we firmy, ¿eby potem je odsprzedaæ za-granicznym koncernom. Tak sta³o siê np.z „Telekomunikacj¹ Polsk¹” i „Wart¹”.Trudno te¿ jest przejœæ do porz¹dku dzien-nego nad jego powi¹zaniami z afer¹ Orle-nu. Jako udzia³owiec mia³ bardzo du¿ywp³yw na tê firmê. Jakby tego by³o ma³o,w toku prac komisji œledczej w sprawieOrlenu pojawi³o siê oskar¿enie, ¿e Kul-czyk w 2003 r. spotka³ siê z agentem ro-syjskim W³adimirem A³ganowem i mia³– powo³uj¹c siê na swoje rzekome wp³y-wy u Kwaœniewskiego – sugerowaæ, ¿epomo¿e Rosjanom przej¹æ RafineriêGdañsk¹ w procesie prywatyzacji.Dzia³alnoœæ Jana Kulczyka nie ogranicza-³a siê tylko do pomna¿ania pieniêdzy. By³on bowiem za³o¿ycielem i dwukrotnymprezesem Polskiej Rady Biznesu. By³równie¿ przewodnicz¹cym Rady ds.Wspierania Badañ Naukowych Uniwersy-tetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniuoraz wieloletnim cz³onkiem Rady Mu-

zeum Narodowego w Poznaniu. W 2010r. powo³a³ do ¿ycia CEED Institute, thinktank promuj¹cy osi¹gniêcia nowychpañstw cz³onkowskich Unii Europejskiej.W 2014 r. zainicjowa³ Radê Polskich In-westorów w Afryce. Czêœæ funduszy prze-znacza³ na sport i kulturê, m.in. na TeatrWielki i na Teatr Polski. Przekaza³ 20 mlnz³. na budowê Muzeum Historii ¯ydówPolskich w Warszawie. Razem ze sw¹ówczesn¹ ¿on¹ – Gra¿yn¹ Kulczyk niesk¹pili œrodków na kulturê w Poznaniu,w którym oboje mieszkali. Pieni¹dze niewyczerpywa³y ambicji Kulczyka, o czymœwiadczyæ mog¹ jego studia doktoranckiez prawa miêdzynarodowego. Przypo-mnieæ tak¿e trzeba, ¿e wspiera³ uzdolnio-n¹ m³odzie¿ i propagowa³ w ojczyŸniesztukê opery. Ponoæ jego marzeniem by³ostanowisko dyrektora Opery Narodowej.

W oczach niektórych ekonomistów JanKulczyk jest postaci¹ niemal pomnikow¹.Profesor Witold Or³owski widzia³ w nimsymbol transformacji. Jego zdaniem Pol-ska potrzebuje takich w³aœnie ludzi, któ-rzy odznaczaj¹ siê wielk¹ wizj¹ i którzynie boj¹ wychodziæ w œwiat. KrzysztofKalicki przypomnia³, i¿ Kulczyk zainwe-stowa³ w Browary Wielkopolskie, wybu-dowa³ czêœæ wielkopolskiej autostrady.W oczach Dariusza Kacprzyka – prezesaBanku Gospodarstwa Krajowego, by³ on„wielkim cz³owiekiem, który zrobi³ du¿odla przedsiêbiorczoœci w Polsce”. Ekono-miœci przypominaj¹ równie¿, ¿e Jan Kul-czyk by³ najbardziej aktywnym na areniemiêdzynarodowej polskim biznesmenem.Dzia³a³ w Europie, Afryce, Ameryce Po-³udniowej. W Afryce jego wizytówk¹ by³notowany na gie³dzie w Londynie OphirEnergy, który specjalizuje siê w poszuki-waniach wêglowodorów na dnie morza.

Z kolei prawicowi komentatorzy nie s¹sk³onni mówiæ o wielkoœci Kulczykai przypominaj¹, ¿e w czerwcu ubieg³egoroku rz¹d Tuska sprzeda³ znacznie poni¿ejwartoœci rynkowej nale¿¹cy do SkarbuPañstwa wiêkszoœciowy pakiet akcji gru-py chemicznej „Ciech” S.A. Nabywc¹okaza³a siê byæ spó³ka „KI Chemistry”z siedzib¹ w Luksemburgu, która jest kon-trolowana przez Jana Kulczyka. Prokura-tura Apelacyjna w Warszawie wszczê³ana pocz¹tku kwietnia b.r. œledztwo wsprawie mo¿liwych nieprawid³owoœciprzy prywatyzacji „Ciechu”, które mog³ynaraziæ Skarb Pañstwa na straty znacznejwielkoœci. Cieñ na postaæ Kulczyka mog¹rzuciæ notatki Centralnego Biura Œledcze-go (CBŒ) o nagranych rozmowach, któredotyczy³y prywatyzacji tego¿ „Ciech-u”.Okaza³o siê, ¿e istniej¹ nagrania jego roz-mów m.in. z: Janem K. Bieleckim, Paw-³em Tamborskim (podsekretarz stanuw Ministerstwie Skarbu Pañstwa), Rado-s³awem Sikorskim, S³awomirem Nowa-kiem, Aleksandrem Kwaœniewskim, Paw-³em Grasiem i szefem NIK-u KrzysztofemKwiatkowskim. Nikomu nie uda³o siê do-tychczas ustaliæ, o czym rozmawia³ Kul-czyk z premierem Donaldem Tuskiemw siedzibie Rady Ministrów.

Jan Kulczyk jest postaci¹ podejrzan¹równie¿ w oczach historyka S³awomiraCenckiewicza, który twierdzi, i¿z taœm i materia³ów œledczych wynika,¿e w jakimœ sensie „rz¹d polski sta³ siêkelnerem Jana Kulczyka”. Dzia³alnoœæ te-go miliardera musi byæ teraz uwa¿nieprzeanalizowana – twierdzi Cenckiewicz,bo rozmowa z A³ganowem i szemranymibiznesmenami nie zosta³a do koñca wyja-œniona. W jego przekonaniu tak¿e niespo-dziewana œmieræ Jana Kulczyka powin-na byæ starannie przeanalizowana przezodpowiednie s³u¿by informacyjne.

Eryk Promieñski

Czwartek

Dzisiaj na powa¿nie i brutalnie. Aleinaczej chyba siê nie da. Bêdzie o æwiar-towaniu nienarodzonych przy dobrym je-dzeniu i winie, odcinaniu g³ów przez dzi-kusów z Pañstwa Islamskiego i mordo-waniu dla przyjemnoœci zwierz¹t. „Jeremi, czyœ Ty z byka spad³” zakrzyk-nie pewnie wielu z Czytelników dopytu-j¹c, co ma – przys³owiowy – „piernikdo wiatraka”. Ano ma, o czym poni¿ej.

W Ameryce pojawi³y siê taœmy praw-dy. Nagrane ukryt¹ kamer¹ rozmowy po-kazuj¹ szokuj¹ce kulisy pracy klinikaborcyjnych. To wynik prawie trzyletniejpracy aktywistów pro-life, którzy posta-nowili sprawdziæ jak pracuje Planned Pa-renthood. To federacja skupiaj¹ca po-nad 80 organizacji, która posiada po-nad osiemset placówek we wszystkichstanach USA, jeden z najwiêkszychw Ameryce wykonawców aborcji i cowa¿niejsze mo¿e, „œwiêta krowa” Lewi-cy jako wyraz odwiecznego has³a wybor-czego „walki o prawo wyboru dla ko-biet”.

Nagranie pierwsze. Restauracja. Ot,zwyk³y biznesowy lunch.

– Wielu ludzi potrzebuje dzisiaj niena-ruszonych serc, nie wiedzia³am o tym.Wczoraj powiedziano mi, ¿e po razpierwszy by³o zapotrzebowanie na p³u-ca. I jak ju¿ mówi³am, zawsze jak naj-wiêcej nietkniêtych w¹trób, ile siê tylkoda – stwierdza doktor Deborah Nucatola,dyrektor ds. us³ug medycznych w Plan-ned Parenthood, wyszukuj¹c widelcemco smaczniejsze k¹ski w sa³atce.

Podstawiony rozmówca wypytuje da-lej ile trzeba zap³aciæ za te czêœci z wy-abortowanych dzieci?

Nucatola: Wiecie co, rzucê Wam licz-bê, tak pomiêdzy 30 a 100 dolarów zasztukê, w zale¿noœci od kliniki i koniecz-nego zaanga¿owania…

Pytanie: Od 30 do 100 dolarów za or-gan, o tym mówimy, tak?

Nucatola: Za sztukê, tak.Pytanie: Jak wielkie znaczenie ma

wiedza, jakie s¹ oczekiwania, czegochcemy?

Nucatola: To naprawdê ma du¿e zna-czenie. Wielu ludzie potrzebuje nerki(krótka przerwa na prze³kniêcie kawa³kasa³aty). I z tego powodu, wiêkszoœæ do-konuj¹cych aborcji korzysta z pomocyultrasonografu tak, ¿e wiedz¹ gdzie w³o-¿yæ szczypce (³yk wina pomaga prze-³kn¹æ kolejn¹ porcjê jedzenia) (…) Jeste-œmy dobrzy w pozyskiwaniu serc, p³uc,w¹troby, poniewa¿ wiemy jak to robiæ,¿eby nie zmia¿d¿yæ organu. Po prostuzmia¿d¿ê z góry, zmia¿d¿ê z do³u, spra-wdzê czy mogê wydobyæ wszystko nie-tkniête”.

Rozmowa druga, inna restauracja, in-na pani doktor robi¹ca w klinice aborcyj-nej.

Kupiec: Ile by pani chcia³a za nie-tkniêt¹ tkankê p³odu?

Doktor Mary Gatter deklaruje, ¿e „niejesteœmy tu dla pieniêdzy”, ¿e „pieni¹dzenie s¹ najwa¿niejsze” ale zaraz mówi:

– Nie chcê rzucaæ za ma³ej sumy…– Proszê nie mówiæ za ma³o, proszê

powiedzieæ ile rzeczywiœcie pani chce…– Okej, 75 za sztukê.– To trochê za ma³o (…) Tak wiêc

chcia³abym zacz¹æ od stu dolarów (...)Chodzi o nienaruszone.

Doktor myœli szybko. ¯eby zwiêkszyæiloœæ potencjalnych tkanek, nale¿a³obyzmieniæ nieco sposób wykonywaniaaborcji, aby „zwiêkszyæ prawdopodo-bieñstwo uzyskania nietkniêtych orga-nów”. Obiecuje porozmawiaæ z lekarzembezpoœrednio dokonuj¹cym zabiegów

a poniewa¿ dla pacjentektaka zmiana nie czyni „ró¿-nicy ani o jotê”, Gatter nierobi³aby z tego powodu„wielkiego zamieszania”.

Czy ju¿ jest Pañstwu niedobrze? Nie?To mo¿e trzeba obejrzeæ kolejne nagra-nia zrobione przez Center for MedicalProgress. Mo¿na je znaleŸæ na YouTubei przedstawiaj¹ choæby przebieraniena szkle czêœci z poæwiartowanych waborcji dzieci. Ale lepiej siê spieszyæ, boPlanned Parnethood chce przez s¹dy blo-kowaæ materia³y – jak ich nazywa– „ekstremistów”.

Teraz o lwie. Mia³ na imiê Cecil i bie-ga³ przez ostatnie kilka lat jako zwierzê--celebryta po parku narodowym w Zim-babwe. Biega³, a¿ ustrzeli³ go w zesz³ymtygodniu myœliwy ze Stanów Zjednoczo-nych. Dentysta z Minnesoty zap³aci³ 50tys. dolców za chwilê ekscytacji przymordowaniu. Za tê kasê wywabiono lwaz parku narodowego, aby pan dentystamóg³ go usiec z ³uku. Naszemu bohatero-wi rêka zadr¿a³a, bo chybi³ i zwierza tyl-ko porani³. Ale po 40-godzinnym poœci-gu wielce zadwolony pan z Minnesotydobi³ króla zwierz¹t strza³em z broni pal-nej. No i rozpêta³o siê piek³o, wszech-œwiatowe oburzenie nad zabitym zwie-rzem. Oprócz prawdziwych mi³oœnikówzwierz¹t, odezwa³y siê oczywiœcie kru-che, lewicowe serdeuszka, pa³aj¹ce obu-rzeniem, w tym parê zawodowych me-dialnych p³aczek, gotowych szlochaæz powodu ka¿dej zbrodni godz¹cej weWszechœwiatowe Idea³y Lewicy. Ba, na-wet rz¹d samego prezydenta Obamy da³sygna³, ¿e pomo¿e doprowadziæ dotriumfu sprawiedliwoœci. Panu z Minne-soty szybko zmiêk³a myœliwska rura –zacz¹³ ³kaæ, przepraszaæ, ¿e nie chcia³ za-bijaæ Simby, chcia³ trochê w Afryce po-dokazywaæ...

Dosyæ! Nie chodzi mi ju¿ o bogategobubka z Ameryki: ¿eby by³a jasnoœæ, od-ra¿aj¹ mnie ludzie morduj¹cy dzikiezwierzêta dla przyjemnoœci, zw³aszczaw sytuacjach gdy nie wi¹¿e siê to z ¿ad-nym ryzykiem. Ale chodzi o proporcje.Pomiêdzy zabitym lwem i morzem wyla-nych z tego powodu ³ez a pewnym takimza¿enowaniem a wrêcz cisz¹ prawie tychsamych ludzi o tysi¹cach ludzkich p³o-dów (dla mnie dzieci), których czêœcicia³a nastêpnie sprzedaje siê do laborato-riów, gdzie wszczepia je siê szczuromczy Bóg wie co jeszcze robi... Z jednejstrony p³acz nad zwierz¹tkiem, z drugiejudawanie, ¿e z nasz¹ cywilizacj¹ jestwszystko okej, ¿e ¿yjemy „w mo¿liwiew najlepszym ze œwiatów”, gdzie roz-cz³onkowuje siê nienarodzonych, aby za-robiæ na tym kasê. Ten infantylizm wrêczpora¿a. A co do tego maj¹ – zapytaszCzytelniku – obcinanane g³owy przez fa-natyków z Pañstwa Islamskiego? Moimzdaniem du¿o. Bo nie zatrzymamy Bar-barii, jeœli bêdziemy siê godziæ na prak-tyki handelku organami czy tkankaminienarodzonych. Bo ostatecznie w czymjesteœmy lepsi od fanatyków odrzynaj¹-cych g³owy, skoro pozwalamy na sprze-da¿ w¹troby czy g³owy z nienarodzonych(koniecznie nie naruszonej) za 75, stodolarów od sztuki... To, ¿e tamci chodz¹w ³achmanach i szmatach na g³owie,a my w garniturkach, perfumujemy siêi jemy zdrow¹ ¿ywnoœæ, kochamy dzikiezwierzêta, to chyba jednak za ma³a ró¿ni-ca abyœmy nawa³nicê Barbarii przertwa-li...

Jeremi Zaborowski

Tydzieñ na kolanieKim by³ Jan Kulczyk?

Page 8: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015 www.kurierplus.com

Co robi³byœ w czasie okupa-cji hitlerowskiej w Warsza-wie – zapytano mnie razi drugi. Zapewne jako poloni-sta móg³bym byæ tajnym na-uczycielem – odpowiedzia-³em, byæ mo¿e jako re¿yserprzygotowywa³bym tajneprzedstawienia a jako publi-cysta publikowa³bym w pod-ziemnym czasopiœmiennic-

twie, tak jak czyni³em to w la-tach nielegalnej Solidarnoœci.

Byæ mo¿e, bo przecie¿ pewnoœci ¿adnej nie mam. A po-za tym nie wiem, czy z nauczania, re¿yserowania i pu-blikowania móg³bym siê utrzymaæ. Mo¿e zatem by³bymkelnerem albo barmanem jak wielu ludzi teatru albo ro-botnikiem jak niektórzy ludzie pióra.

– Czy walczy³byœ w Powstaniu Warszawskim? Wal-czy³bym – odrzek³em. Czy uwa¿asz, ¿e by³o potrzebne?Skoro nawo³ywa³a do niego radiostacja „Koœciuszko”dzia³aj¹ca przy Armii Czerwonej – to musia³o doñdojœæ. Zreszt¹ wybuch³oby i tak, bo ¿¹dza odwetu by³azbyt wielka. Wybuch³oby i bez rozkazu, mo¿e tylkona mniejsz¹ skalê – s³ysza³em od Powstañców i czyta-³em w ich wspomnieniach. Wynika to tak¿e z dzienni-ków warszawiaków, m.in. Marii D¹browskiej. Poœwiad-cza to równie¿ jej powieœæ „Przygody cz³owieka myœl¹-cego”. Zreszt¹ kto, po owych wezwaniach zza Wis³ymóg³ przewidzieæ, ¿e pozostan¹ one li tylko wezwania-mi? ¯e Stalin zatrzyma ofensywê? Powstanie jawi mi siê jako antyczna tragedia grecka,czyli sytuacja, z której nie ma ¿adnego dobrego wyjœcia.Nie umiem o nim myœleæ spokojnie, przenika mnie tak,jakbym mia³ braæ w nim udzia³ i jakbym wci¹¿ spodzie-wa³ siê zwyciêstwa. Urodzi³em siê piêæ lat po wojniea œni mi siê czasem, ¿e walczê na ulicach stolicy w ró¿-nych dzielnicach. Walczê, a potem, ¿eby nie wpaœæw rêce wroga, próbujê wydostaæ siê z miasta znanymisobie przesmykami i wp³aw przep³yn¹æ Wis³ê, by do-staæ siê do domu rodzinnego w Œwidrze. Jest to o tyledziwne, ¿e nie ma w nim nikogo bliskiego od bardzowielu ju¿ lat. A jednak uciekam w³aœnie tam! Ciekawe,¿e nie sprawdzam przedtem, co sta³o siê z moimi kolej-nymi warszawskimi mieszkaniami – na Tamce,przy Wiejskiej i na Starych Bielanach. Pewnie jestemprzekonany, i¿ ju¿ nie istniej¹. Rodzice nie opowiadali nam o swych prze¿yciach wo-jennych. Zreszt¹ odeszli tak wczeœnie. Odeszli, zanimich historie zaczê³y nas interesowaæ w szerszym i g³êb-szym wymiarze. Od mamy jednak wiem, ¿e jej mamêa moj¹ babciê Niemcy pêdzili w Powstaniu wraz z inny-mi kobietami przed czo³gami skierowanymi w stronêPowstañców. By³y to tzw. ¿ywe tarcze. PóŸniej zosta³awywieziona do obozu przejœciowego w Pruszkowie,sk¹d wydoby³a siê podstêpem. Wiem tak¿e, ¿e jej syna zarazem brat mamy dzia³a³ w Szarych Szeregach. Onsam raz, czy dwa tylko o tym wspomnia³ i zaraz urwa³temat. By³ bardzo emocjonalny, tedy nie prosi³em, bykontynuowa³. Od lat ju¿ nie ¿yje. I on i jego mamaw Powstaniu utracili wszystko, dos³ownie wszystkoi po tzw. wyzwoleniu stolicy nie mieli do czego wróciæ.Przemieszkiwali w piwnicach i ruinach, zanim mój oj-ciec nie znalaz³ i nie wyremontowa³ wypalonego miesz-kania na Mokotowie, na które otrzyma³ przydzia³ z wy-dzia³u kwaterunkowego. Tam zamieszkali razem z nimi moj¹ mam¹. Ka¿dy przedmiot zdobywali od nowa. W walkach powstañczych zginê³a ca³a rodzina dalszychkrewnych babci – rodzice wraz z dwoma synami. Szwa-gier mamy zosta³ schwytany i skatowany podczas prze-s³uchañ a potem wywieziony do Mauthausen, póŸniejdo Dachau, a jeszcze póŸniej od Oranienburga. Jego ¿o-na wraz z jednoroczn¹ córeczk¹ tu³a³a siê od piwnicydo piwnicy nierzadko g³oduj¹c. Po upadku Powstaniaprzedosta³a siê „wyzwolonego” ju¿ przez sowietów Lu-blina, gdzie odnalaz³a moj¹ mamê i swego ojca. Onarównie¿ nie wraca³a przy nas do swych losów okupacyj-nych i powstañczych. Byæ mo¿e dlatego, ¿e byliœmyzbyt mali, byæ mo¿e dlatego, ¿e by³o to dla nich zbytbolesne. A mo¿e dlatego, i¿ uzna³a tak jak jej m¹¿, ¿eokupacje i powstania to normalka w losie ka¿dego Pola-ka.

Takie w³aœnie stanowisko mieli warszawscy przyjacielemojej mamy. Kiedy rodziców nie sta³o, na usiln¹ moj¹proœbê, opowiadali mi o ich i swoich wojennych dzie-jach jak o koniecznych rozdzia³ach ka¿dego polskiego

losu. Mieli do nich podejœcie filozoficzne, bior¹ce siêbyæ mo¿e st¹d, i¿ w czasie studiów dobrze sobie przy-swoili nauki Sokratesa, Platona i stoików. Walki i prze-trwanie Powstania by³y dla nich lekcjami. Podobny sto-sunek mieli do niego pañstwo Janina i Jan Frankowscy,wujostwo mojej narzeczonej. Od nich nie uda³o mi siêwyci¹gn¹æ szczegó³ów, poza wspomnieniem jak próbo-wali parokrotnie przeprawiæ siê przez Wis³ê. W koñcudokonali tego dopiero zim¹ przeskakuj¹c z kry na krê.Siostra pani Janki – Rena Piekarowicz tak¿e nigdy niechcia³a mówiæ o tym jak cudem uniknê³a spaleniaw jednym z powstañczych szpitali, gdzie by³a piele-gniark¹. Blizny i plamy na jej skórze mówi³y sameza siebie.

Rodzice Wojciecha Miszczuka, zaprzyjaŸnionego bi-bliotekoznawcy, te¿ niechêtnie wracali do Powstania.Od jego mamy wiem jednak, ¿e dosta³a rozkaz w kanaleprowadz¹cym z placu Krasiñskich na Wareck¹, by udu-siæ p³acz¹cego synka, gdy¿ jego p³acz móg³ œci¹gn¹æœmieræ na Powstañców przekradaj¹cych siê ze Starówkido Œródmieœcia. Na szczêœcie tego rozkazu nie wykona-³a. Trzydzieœci lat póŸniej Wojtek przeszed³ kana³amiten sam odcinek wzbudzaj¹c wielkie poruszenie wœródmieszkañców. Historia jego rodziców zainspirowa³aprojektantów pomnika Powstania Warszawskiego po-wsta³ego na wspomnianym placu Krasiñskich i s¹ onina nim symbolicznie upamiêtnieni jako powstañcza ro-dzina wchodz¹ca z nowonarodzonym niemowlêciemdo kana³u. Wojtek urodzi³ siê 23 sierpnia. Traf chcia³,¿e przez wiêkszoœæ zawodowego ¿ycia kierowa³ Biblio-tek¹ Instytutu Sztuki PAN, znajduj¹c¹ siê kilkanaœciemetrów dalej od tego¿ pomnika. Niewiele o Powstaniu mówili rodzice innego mojegoprzyjaciela Juliusza Wyrzykowskiego, aktora TeatruPolskiego w Warszawie, pamiêtnego króla MaciusiaPierwszego z filmu pod tym samym tytu³em. Jego oj-ciec – Marian Wyrzykowski, wybitny aktor, re¿yseri pedagog walczy³ pod pseudonimem „¯uk” w rejonieulicy Królewskiej i Marsza³kowskiej, m.in. o gmachPAST-y. Nigdy jednak nie da³ siê namówiæ na ¿o³nier-skie wspomnienia, nawet te z wrzeœnia 1939 roku. Na-tomiast mama – El¿bieta Barszczewska, s³awna aktorkai gwiazda ekranu, zosta³a schwytana przez Niemcówkiedy bieg³a na punkt opatrunkowy, do którego by³aprzydzielona przez AK. Po rewizji przeprowadzonejw jej mieszkaniu przy ulicy Chocimskiej 15 wyprowa-dzono z kamienicy wszystkich lokatorów i na ichoczach ¿o³nierze niemieccy miotaczami ognia wstrzeli-wali do okien p³yny zapalaj¹ce... Musieli ogl¹daæ po¿ara¿ do koñca. Wszyscy stracili wszystko. Kamienicaprzesta³a istnieæ. Pani El¿biecie najbardziej ¿al by³o 50-ciu zdjêæ Heleny Modrzejewskiej, które ofiarowa³ jej– „jako godnej nastêpczyni tej wielkiej artystki” – JózefŒliwicki – ówczesny prezes ZASP-u. Mia³a nadziejê, ¿eocalej¹ w srebrnym pude³ku, w którym je przechowy-wa³a. Z dymem posz³y te¿ jej wspania³a biblioteka i te-atralia oraz obrazy Franciszka Kostrzewskiego. Sp³onê-³y równie¿ portrety i rzeŸby j¹ przedstawiaj¹ce. JedynierzeŸba Julii Kajlowej cudem zachowa³a siê w jednejz piwnic na terenie warszawskiego getta. Stoi dziœw ¯ydowskim Instytucie Historycznym. Zbigniew Brojer – ojciec jeszcze innego mojego przy-jaciela, wybitny chemik i wynalazca ¿ywicy epoksydo-wej, uczy³ mnie w stanie wojennym zasad konspiracji,za³amuj¹c rêce nad moj¹ odkryt¹ natur¹, w którejwszystko jest na wierzchu. Trzeba dzia³aæ tak, ¿eby na-wet najbli¿si nie wiedzieli, co i gdzie robisz. I ¿e w ogó-le coœ robisz – powtarza³ z naciskiem. Jako przyk³adyprzytacza³ fakty z Powstania. O sobie samym niewielemi mówi³. Swemu synowi, wówczas internowanegowraz z ¿on¹ za Solidarnoœæ, równie¿ zbytnio nie opo-wiada³. Wiem jedynie, ¿e walczy³ w „Parasolu” i zosta³postrzelony w ³okieæ lewej rêki. PóŸniej by³ ³¹cznikiemz desantem Berlingowców, w koñcu zosta³ wywiezionydo obozu w Altengrabow, gdzie pozna³ Konstantego Il-defonsa Ga³czyñskiego. Dlaczego nie odpyta³em go do-k³adnie, dlaczego nie spisa³em tego, co robi³ i widzia³?Mog³em to zrobiæ, bo lubi³ mnie i ufa³ mi.Ufa³ mi tak¿e teœæ Wojtka – Stanis³aw Arczyñski, bar-

dzo ceniony wyk³adowca na wydziale samochodowymPolitechniki Warszawskiej, wielki patriota, oddany Pol-sce bez reszty. Zawsze gotów by³ przyjœæ mi z pomoc¹.On walczy³ jako „Adam” w Kompanii Ochrony Sztabu(KOSZ-ta). Najciê¿sze walki stoczy³ w rejonie Filhar-monii Narodowej, gdzie zosta³ ranny w stopê i ramiê.Z Pruszkowa zosta³ wywieziony do obozu w £ambino-wicach. W Powstaniu by³a równie¿ jego siostra Maria,

pseudonim „Mira”, która pe³ni³a funkcjê sekretarki pu³-kownika Zygmunta Dobrowolskiego przygotowuj¹cegom.in. warunki kapitulacji Powstania. £¹czy³y mnie z ni¹wspólne pogl¹dy na literaturê tworzon¹ przez przyjació³wspomnianego Wojtka i jego ¿ony Ewy – oboje nie ro-zumieliœmy jej niemal zupe³nie, co musieliœmy zapiæniejednym kieliszkiem wódki lub bimbru domowej ro-boty. Trzymaliœmy siê klasycznych kryteriów a tu samehermetyczne udziwnienia i realizm magiczny na ka¿dejstronie.

Powstanie prze¿y³a tak¿e mama Ewy – wówczas jakoJadwiga Gliszewska. Cudem uniknê³a rozstrzelaniaw ulicznej egzekucji na Woli, poniewa¿ pijany Niemiecw ni¹ nie wcelowa³. W³asowcy podpalili dom; z matk¹i siostr¹ przesz³a przez Pruszków, sk¹d i zosta³a wywie-ziona pod Drezno do fabryki broni. Tam pracowa³a jakospawacz i jak czasem ¿artobliwie wspomina³a, zrobi³aznacznie wiêcej dziur ni¿ zespawañ. Po wojnie wysz³aza m¹¿ za wspomnianego Stacha Arczyñskiego. Nigdy o Powstaniu nie mówi³a Maria Straszewska na-sza profesorka od romantyzmu na warszawskiej poloni-styce. Chyba nikt z nas nie wiedzia³ o jej bohaterskimw nim udziale. Dopiero po latach dowiedzia³em siê, ¿ewalczy³a pod pseudonimem „Emma” w Œródmieœciui na Powiœlu, i dos³u¿y³a siê stopnia porucznika. By³asekretark¹ i ³¹czniczk¹ „Biuletynu Informacyjnego” Ar-mii Krajowej. Nieustannie kr¹¿y³a miêdzy redakcj¹a zecerni¹. By³o to najwiêksze tajne pismo w okupowa-nej Europie. Przygotowywa³a równie¿ warszawskie dru-¿yny harcerskie, które wesz³y do Powstania w ugrupo-waniach Szarych Szeregów. Ksi¹¿kê powinno siê o niejnapisaæ. Na szczêœcie jej dzieje s¹ ju¿ zanotowane. Na emigracji pierwsz¹ osob¹ ocala³¹ z Powstania, któr¹pozna³em w Nowym Jorku by³a Zofia G³odowska, wie-loletnia konserwatywna publicystka „Kuriera Plus”, dlaktórej powsta³a rubryka „Widziane z prawa”. Mimo, i¿nie podziela³em jej skrajnych pogl¹dów, usilnie nademn¹ pracowa³a, by przesun¹æ mnie z centrum choæbytrochê na prawo. Jej ojciec zagin¹³ w Powstaniu bezwieœci, ona zaœ zosta³a pojmana wraz z matk¹ na Ocho-cie ju¿ 8 sierpnia. Zosta³y rozdzielone i wywiezionedo obozów w Niemczech. Po wojnie matka zosta³ana Zachodzie a potem znalaz³a siê w Stanach, Zosia zaœwróci³a do Polski, gdzie pobiera³a nauki psychologicznei kocha³a siê m.in. w Zbigniewie Herbercie, podziwiaj¹cjego intelekt, m¹droœæ i zmys³ poetycki. O czasie oku-pacji nie chcia³a mówiæ nawet ze mn¹, mimo i¿ przed-tem powierzy³a mi kilka swych rodzinnych tajemnic. Kiedy by³em redaktorem naczelnym dwutygodnika„G³os” wiêzy serdecznej sympatii po³¹czy³y mnie z ro-dzin¹ Powstañców, któr¹ los rzuci³ po wojnie do Nowe-go Jorku. Tworzyli j¹ dwaj bracia Pawe³ i Odon Wosio-wie, którzy walczyli w Œródmieœciu oraz ich siostraWanda Lorenc, która pomaga³a rannym powstañcomnajpierw na placu Krasiñskich a potem w prowizorycz-nych szpitalu pod prawos³awnym koœcio³em przy ulicyMiodowej. Ca³a trójka zosta³a uhonorowana tytu³emSprawiedliwych Wœród Narodów Œwiata i odznaczo-na medalem Yad Vashem za ratowanie ¯ydów w czasieZag³ady. Równie serdeczne wiêzy po³¹czy³y mniez cz³onkiem ich rodziny – Mieczys³awem Madejskim,który dowodzi³ plutonem „Topolnicki” i bra³ udzia³m.in. w zdobyciu niemieckiego bunkra oraz oswobo-dzeniu oko³o 350 ¯ydów z wiêzienia zwanego „Gê-siówk¹”. Walczy³ póŸniej w rejonie Cmentarza Pow¹z-kowskiego, gdzie zosta³ ranny. To w³aœnie dziêki pomo-cy tych Powstañców mog³em utworzyæ we wspomnia-nym „G³osie” stronê poœwiêcon¹ dziejom Armii Krajo-wej i nawi¹zaæ kontakty z AKowskimi organizacjamii wydawnictwami w Kraju. Kiedy usuniêto mnie ze sta-nowiska redaktora naczelnego i sprywatyzowano„G³os”, nowojorski oddzia³ Œwiatowego Zwi¹zku ¯o³-nierzy Armii Krajowej wystosowa³ przejmuj¹cy protest,w którym bardzo wysoko oceni³ moj¹ pracê redakcyjn¹.Jest to najcenniejsza nagroda, jak¹ za ni¹ dosta³em. PóŸ-niej mia³em zaszczyt poznaæ bli¿ej rodzinê Wosiówi Mieczys³awa Madejskiego oraz zaprzyjaŸnionegoz ni¹ Antoniego Golbê. Pozna³em równie¿ w Ameryceinnych AKowców przyby³ych z Polski i zaœwiadczyæmogê przed Najwy¿szym, ¿e s¹ oni najciekawszymii najpe³niejszymi ludŸmi, z którymi siê ¿yciu zetkn¹-³em. Œwiadomie piszê „najpe³niejszymi”, bo byli sko-rzy, nie tylko do walki za ojczyznê, ale tak¿e pracy dlaniej oraz do przys³owiowego tañca i ró¿añca. Nie po-myli³ siê genera³ Stefan Grot-Rowecki nazywaj¹c ichbrylantami.

K a r t k i z p r z e m i j a n i a

ANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI

8

Page 9: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

9www.kurierplus.com KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

Macê, roœlinê z rodziny kapustowa-tych, uprawia siê od ponad 2 tys. lat.Roœnie na stromych zboczach szczy-tów Andów w Peru, wystêpuje te¿w Boliwii. Nazywana jest „skarbem In-ków”. Ma postaæ jadalnego korzenia.

D³ugowieczni Indianie Keczua z Perustosuj¹ macê jako œrodek wzmacniaj¹cy– korzeñ ten znalaz³ bowiem zastosowa-nie w stanach wycieñczenia, os³abienia,niedo¿ywienia oraz w okresie rekonwale-scencji.

Je¿eli spojrzymy na sk³ad korzenia ma-cy to w wiêkszoœci zawiera on bia³ko, cu-kier oraz b³onnik. Wa¿ne s¹ jednak tak¿esk³adniki od¿ywcze, które sprawiaj¹, ¿espo¿ywanie macy jest takie zdrowe:

·19 ró¿nych rodzajów aminokwasów·Kwasy t³uszczowe, w tym kwas linolo-

wy, kwasy oleinowe czy te¿ kwas palmity-nowy

· Niezbêdne witaminy· Polisacharydy· Selen, magnez, wapñ, ¿elazo i inne minera³y i sk³adniki od¿ywczeMaca jest potê¿nym adaptogenem, czyli potrafi dostosowaæ siê do ca³e-

go organizmu i uodporniæ go na ró¿ne trudne sytuacje i stres.1. Maca wp³ywa pozytywnie na umys³. Jej spo¿ywanie poprawia intelekt,

u³atwia przyswajanie informacji oraz zapamiêtywanie, poprawia tak¿e na-strój i ma dzia³anie antydepresyjne, poprawia równie¿ funkcjonowanie neu-roprzekaŸników.

2. Naukowcy potwierdzili ¿e maca, dziêki zapobieganiu ubytkom w tkan-ce chrzêstnej i kostnej, zapobiega takim chorobom jak osteoporoza i zapa-lenie stawów.

3. Maca poprzez regulacjê gospodarki hormonalnej ³agodzi przebieg me-nopauzy u kobiet, a u mê¿czyzn wspomaga leczenie bezp³odnoœci.

Maca dostarcza organizmowi dobrze przyswajalne bia³ko, przez co zale-cana jest dla osób, które prowadz¹ aktywny tryb ¿ycia, a ich organizm jestzmuszany do intensywnego wysi³ku umys³owego i fizycznego. Wykazujedzia³anie wzmacniaj¹ce organizm, zw³aszcza w stanach os³abienia, wy-cieñczenia i niedo¿ywienia organizmu, lub w czasie rekonwalescencji orazw okresie wzrostu. Maca jest uwa¿ana równie¿ za roœlinê poprawiaj¹c¹ pa-miêæ i zdolnoœæ przyswajania wiedzy. Jest dostarczycielem substancjiwzmacniaj¹cych budowê i wytrzyma³oœæ miêœni szkieletowych. Maca sta-nowi cenne uzupe³nienie diety.

Warto pamiêtaæ, ¿e niejednokrotnie najwiêksze znaczenie dla naszegozdrowia i najprostsze rozwi¹zanie niesie ze sob¹ natura. Niezale¿nie od te-

go, z jakim problemem zdrowotnym siê zmagamy, natu-ralne œrodki, takie jak zio³a czy grzyby, mog¹ namniezwykle pomóc w osi¹gniêciu pe³nego zdrowia.

Niezale¿nie od nasilenia objawów, stylu ¿ycia,czy problemu z jakim siê zmagamy, warto jest

wst¹piæ do Markowej Apteki i zapytaæ o wyci¹gz MACA.

Maca jest bogata sk³adniki od¿ywcze, takiejak aminokwasy (razem 20, w tym 7 niezbêd-nych aminokwasów), witaminy – A, B1, B2,B6, C, E, kwasy t³uszczowe – kwas linolowy,kwas palmitynowy i kwas oleinowy oraz mine-ra³y – ¿elazo, potas, miedŸ, cynk, wapno, sódi mangan. Zawiera cztery razy wiêcej b³onni-ka i piêæ razy wiêcej bia³ka ni¿ ziemniak.

Zapraszamy sredecznie!This statement has not been evaluated by the Food and Drug Administration. Thisproduct is not intended to diagnose, treat, cure or prevent any disease. Consult thepharmacist before taking this medication.

www.MarkowaApteka.com

57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653

✓ Bilety Lotnicze ✓ Wysy³ka pieniêdzy i paczek

✓ T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne

✓ Notariusz

ANIA TRAVEL AGENCY

AM LAW FIRMAntoni Moszczynski, Esq.

tel. 718-389-8841108 Meserole Avenue, Brooklyn, NY 11222

www.aminjurylawyer.com * [email protected]

MIA£EŒ WYPADEK?Nie pozwól Twojej sprawie ZGIN¥Æ W T£UMACZENIU.Rozmawiaj z adwokatem PO POLSKU bez poœrednika.

PROWADZIMY SPRAWY:* wypadki samochodowe* poœlizgniêcia i upadki* wypadki na budowach* b³êdy lekarskie* sprawy kryminalne* kupno i sprzeda¿ nieruchomoœci* testamenty

Przyjdziemy do Twojego domu lub do szpitala.Mia³eœ wypadek? Zadzwoñ: 718-389-8841

Maca – skarb Inków

Joyce Mitchell pracownica zak³adukarnego w Dannemorze, w górnejczêœci stanu Nowy Jork, która pomo-g³a w ucieczce dwum groŸnym prze-stêpcom sama trafi za kratki byæ mo-¿e nawet na siedem lat.

Mitchell przyzna³a siê do winy podczasprocesu w s¹dzie w powiecie Clinton. Ko-bieta, która pracowa³a w wiêziennym za-k³adzie krawieckim powiedzia³a, ¿e do-starczy³a uciekinierom ostrza pi³ do meta-lu, narzêdzie do wybijania dziur w metalui œrubokrêt. Czêœæ z tych przedmiotówmia³a przemyciæ na teren wiêzienia wrazz zamro¿onym miêsem.

David Sweat i Richard Matt przy po-mocy tych narzêdzi wydostali siê z Clin-ton Correctional Facility w Dannemorze,

w pobli¿u granicy z Kanad¹.W zwi¹zku z przyznaniem siê do winy

51-letnia Mitchell mo¿e trafiæ do wiêzie-nia nawet na siedem lat. Orzeczenie doty-cz¹ce wyroku ma byæ wydane we wrze-œniu. Bêdzie równie¿ musia³a zap³aciæ 6tys. dolarów grzywny.

W trwaj¹ce kilka tygodni poszukiwaniazbiegów zaanga¿owane by³y liczne si³ypolicyjne i FBI. Matt i Sweat ukrywali siêw okolicznych lasach, w³amuj¹c siê do le-œnych chat u¿ywanych przez myœliwych.

Pierwszy ze zbiegów zosta³ zastrzelonypodczas poœcigu. David Sweat ukrywa³siê nieco d³u¿ej jednak i on zosta³ schwy-tany. Z niegroŸn¹ ran¹ postrza³ow¹ trafi³na krotko do szpitala, a potem z powrotemdo wiêzienia.

TB/www.greenpointpl.com

Pomog³a w ucieczcez wiêzienia z mi³oœci

Page 10: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015 www.kurierplus.com10

Znacie tê historiê? Oczywiœcie! Topos³uchajcie…

Pewien cz³owiek sfrustrowany tym, ¿ejego œwie¿o namalowany przez przyjacie-la portret zachowa na wiecznoœæ ów mo-ment piêkna i m³odoœci, podczas gdy onsam bêdzie siê zmienia³, starza³, brzyd³,wypowiada pochopne ¿yczenie: oby móg³przelaæ na obraz swe namiêtnoœci ¿ycio-we, samemu zaœ pozostaæ nietkniêtymprzez doœwiadczenia up³ywaj¹cych mie-siêcy i lat. Innymi s³owy, wzdycha do ma-gii, która pozwoli³aby mu trwaæ po wiecz-noœæ w takim m³odzieñczym piêknie, pod-czas gdy portret wzi¹³by na siebie œladyprze¿yæ, ciê¿ar starzenia siê, brzydoty,uwi¹du.

Naturalnie, owym m³odym cz³owie-kiem jest Anglik, Dorian Gray z powieœciOscara Wilde’a. Dalszy ci¹g te¿ jest zna-ny. Nastêpne dziesiêciolecia ¿ycia w wy-stêpku, rozpuœcie, k³amstwie i wszelkichnieprawoœciach nie pozostawiaj¹ ¿adnegoœladu na jego twarzy. Tym ³atwiej muuwodziæ, oszukiwaæ, bo za niewinnymm³odzieñczym wygl¹dem nikt nie podej-rzewa wielkiej pod³oœci i ³ajdactwa.

Dorian Gray z ulg¹ co pewien czasprzygl¹da siê schowanemu na strychuportretowi, na którym wszystkie jego wy-stêpki zostawiaj¹ trwa³y œlad, czyni¹c jegowizerunek coraz wstrêtniejszym dla oka.Kiedy jednak pope³nia zbrodniê, obrazzmienia siê do tego stopnia, ¿e bohater niemo¿e ju¿ znieœæ szpetoty w³asnego wize-runku na p³ótnie i wbija weñ nó¿.

Ivan Albright – mistrz turpizmuKiedy pisarz i re¿yser filmowy, Albert

Lewin, przyst¹pi³ w 1943 r. do realizacjiswego projektu – nakrêcenia filmuna podstawie powieœci Oscara Wilde’a,by³o dlañ oczywiste, i¿ kluczow¹ rolêw przysz³ej produkcji odegra portret Do-riana Graya. Namalowanie wizerunku za-mówi³ u Ivana Albrighta, znanego ju¿i cenionego malarza z Chicago, uwa¿ane-go za mistrza turpizmu w sztuce amery-kañskiej. Jeden ze zbulwersowanych kry-tyków nazwa³ kiedyœ dzie³o Albrighta,„Room 203” „cynicznie najohydniejszymobrazem” w dziejach wystaw portreto-wych w Museum of Modern Art. Czy¿trzeba by³o Lewinowi lepszej rekomenda-cji?

Albright przyjecha³ do Hollywoodu zeswym bratem, rzeŸbiarzem, Malvinemi przekonywa³, i¿ brat jest czêœci¹ umowyze studiem filmowym. Nie chc¹c zniechê-caæ sobie znakomitego artysty zgodzonosiê na rolê Malvina jako pomocnika.

Bracia przyst¹pili do pracy. Malvinprêdko namalowa³ portret m³odego i piêk-nego Doriana Graya, zaœ Ivan prawie roktrudzi³ siê nad swoim dzie³em. Zawszezreszt¹ pracowa³ wolno i metodycznie.Dzie³o mia³o stanowiæ kulminacyjny mo-ment filmu, gdy bohater ods³ania swój wi-zerunek po pope³nionej zbrodni i widzisiebie na p³ótnie w ca³ej odra¿aj¹cej po-staci.

Czy Albright wywi¹za³ siê z zadania?Chyba tak… Namalowa³ potworn¹ postaæz zakrwawionymi d³oñmi, w poszarpa-nym, zetla³ym od staroœci ubraniu, z po-marszczon¹ twarz¹ w dzikim ob³êdziewystêpku i zbrodni. Choæ na czarno-bia-³ym filmie wielu artystycznych szczegó-³ów nie by³o widaæ, dzie³o artysty spe³ni³ooczekiwan¹ rolê. Film nominowanowprawdzie do kilku Oscarów, ale nie oka-za³ siê sukcesem kasowym, co oczywiœcie

nie by³o win¹ malarza. Wiêkszym znacz-nie powodzeniem cieszy³a siê dorocz-na wystawa zorganizowana przez Art In-situte w Chicago w 1945 r., na której m.in. prezentowano Doriana Graya Iva-na Albrighta. T³umy wali³y by ogl¹daæobraz; panie efektownie s³ab³y, b¹dŸ zgo-³a mdla³y przed dzie³em malarza, alboprzynajmniej zas³ania³y oczy w obliczuohydy. Albright przez krótki czas by³ naj-bardziej znanym, najpopularniejszym ar-tyst¹ amerykañskim.

Obrazy dla filmuW Hollywoodzie myœlano ju¿ o kolej-

nym filmie, tym razem „Bel Ami” na pod-stawie opowiadania Guy Maupassan-ta. I znowu obraz przedstawiaj¹cy kusze-nie œw. Antoniego mia³ odegraæ w tej pro-dukcji wa¿n¹ rolê. Nie wiem, czy po do-œwiadczeniach z bratem Ivana Albrighta,którego obraz delikatnie musiano zast¹piæw filmie dzie³em innego artysty, czy te¿inne wzglêdy zadecydowa³y, ¿e tym ra-zem og³oszono konkurs – ale nie otwarty.Do udzia³u zaproszono 11 artystów,w tym Albrighta, Maxa Ernsta i SalvadoraDali. Malarzom dano cztery miesi¹cena wykonanie swych dzie³ ocenianychprzez jury.

Za najlepszy uznano mocno surreali-styczny obraz Maxa Ernsta i on ostatecz-nie „zagra³” w filmie z 1947 r. „The pri-vate affairs of Bel-Ami”. Praca Albrightazajê³a drugie miejsce.

Kolejnym spoœród najs³ynniejszych ob-razów filmowych by³ „Portret Jennie”w filmie pod tym samym tytu³em z 1948r. Melodramat, ¿e a¿ zêby bol¹,a przy tym podszyty baœniow¹ niesamo-witoœci¹ opowiada o artyœcie, który malu-je portret tajemniczej, wpierw dziewczyn-ki, póŸniej kobiety. Spotyka j¹ od czasudo czasu w Parku Centralnym.

Koñcowy portret Jennie, a zasadniczoten w³aœnie wizerunek jest osnow¹ filmu,stworzy³ popularny swego czasu malarzukraiñskiego (czy rosyjskiego) pochodze-nia Robert Brackman. Obraz kupi³na w³asnoœæ producent utworu, David Sel-znik, ale póŸniej widaæ uzna³, i¿ orygina³jest lepszy i po prostu o¿eni³ siê ze spor-tretowan¹ aktork¹, graj¹c¹ g³ówn¹ rolê,Jennifer Jones.

By³o sporo s³ynnych obrazów wystêpu-j¹cych w amerykañskich filmach. W daw-nych produkcjach wykorzystywano obra-zy zasadniczo rzecz bior¹c, aby podkre-œliæ kontrast miêdzy nieruchomym, sta-tycznym, trwa³ym wizerunkiem, a ruchli-wym ¿yciem uchwyconym przez kamerê.W interesuj¹cym filmie „Women in thewindow” z 1944 r. bohater ogl¹da przezszybê portret m³odej kobiety na wystawie,gdy nagle wizerunek ów o¿ywa, zaczy-na siê poruszaæ. Fritz Lang, znakomity re-¿yser, wprowadzi³ t¹ scen¹ widzów w at-mosferê filmu – mroczn¹ i posêpn¹, jakprzysta³o na film noir. Obraz Johna Dec-kera, artysty niemieckiego pochodzenia,wykonany zosta³ praktycznie do potrzebtej jednej sceny, ale niesamowitej.

Podobny efekt, choæ roz³o¿ony w cza-sie uzyska³ re¿yser filmu „Laura”, opo-wiadaj¹cy o detektywie, który prowadziœledztwo w sprawie morderstwa piêknejLaury Hunt. Godziny spêdza w jej pustymmieszkaniu tylko w towarzystwie portretuzamordowanej, co w pewnym momenciepowoduje niezwyk³y zwrot w akcji filmu.Tym razem do obrazu wykorzystanopo prostu fotografiê aktorki, Gene Tier-

ney, podmalowan¹ przez artystê.Zacieraj¹ siê granice miêdzy rzeczywi-

stoœci¹ (filmow¹) i sztuk¹ (na p³ótnie).Obraz filmowy nieruchomieje, obraz (na-malowany) nabiera ¿ycia, ruchu, powstajeprawdziwy motion picture, czyli ruchomyobraz.

Detronizacja malarstwaZwi¹zki miêdzy malarstwem a Holly-

woodem s¹ szalenie bogate i nie sposóbprzedstawiæ ich wielorakoœci w form.Oprócz naturalnej okolicznoœci filmówo malarzach (tych by³o bardzo wielu),o ruchach artystycznych, obrazy s¹ w fil-mach tak¿e wygodnym rekwizytem akcji.Opowieœæ o portrecie Doriana Graya wy-konanym przez Ivana Albrighta, to dziejetriumfu kina nad malarstwem. Obraz by³specjalnoœci¹ europejsk¹ przez setki lat.Filmem zaw³adnêli Amerykanie, a Holly-wood doprowadzi³ te sztukê do perfekcji.Hollywood wykorzysta³ inne sztuki

do swoich celów, tj. by je zintegrowaæw jednym dziele filmowym: muzyka, ta-niec, œpiew, itp. sta³y siê elementami jed-nego dzie³a. Hollywood okaza³ siê tak¿epatronem sztuki malarskiej, która nas tutajinteresuje i mecenasem stymuluj¹cym jejrozwój przez konkretne zamówienia i na-stêpnie spopularyzowanie tych pracw dziele filmowym. Artyœci zyskiwalinajwiêksz¹ publicznoœæ, jak¹ w tamtychczasach mo¿na by³o zdobyæ. Albright sta³siê na krótko najpopularniejszym artyst¹amerykañskim. Robert Brackman czyJohn Decker nie mieliby szans na powa¿-ne powodzenie w tym kraju, gdyby niedobrze przyjête filmy, które spopularyzo-wa³y przy okazji ich sztukê.

Ten czas œwietnoœci kina (ale nie fil-mu!), jego dominacji nad wyobraŸni¹Amerykanów – i nie tylko – min¹³, ale na-dal kraj ten panuje nad œwiatem masowejwyobraŸni.

Amerykañska mitologia

Triumf kina nad malarstwem

u Dorian Gray – obraz Ivana Albrighta, 1943.

Czes³aw Karkowski

Page 11: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

11KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

Mój Drogi Jerzy! – dzieje trudnej przyjaŸniTrwaj¹ca oko³o 20 lat znajomoœæ po-miêdzy redaktorem „Kultury” JerzymGiedroyciem, a Ryszardem Niez-brzyckim – Wrag¹, oficerem wywiaduwojskowego na ZSRR, zawi¹za³a siêna prze³omie lat 20. i 30. XX w.

W czasie II wojny œwiatowej los rzuci³ich w ró¿ne czêœci kontynentu, aleod 1945 r. bardzo czynnie wspó³pracowaliw ramach wydawnictw 2. Korpusu Pol-skiego. Po wojnie, w pierwszych latachistnienia „Kultury” Wraga by³ wa¿nymwspó³pracownikiem tego czasopisma. Ichwspó³praca i przyjaŸñ zakoñczy³y siê na-gle, z powodów rozbie¿noœci na tle poli-tycznym.

Sprawa kontaktów Jerzego Giedroy-cia z wywiadem II RP do dnia dzisiejsze-go pozostaje bia³¹ plam¹ w jego biografii.Swoich kontaktów z dzia³aczami ruchuprometejskiego i pracownikami wywiaduGiedroyæ nigdy nie ukrywa³, ale te¿ nigdynadmiernie tego tematu nie eksponowa³.Odwo³uj¹c siê do relacji samego Giedroy-cia trzeba przypomnieæ, ¿e prze³omowymmomentem okaza³o siê spotkanie w 1928r. Jana „Nulka” Karczewskiego, oficeraOddzia³u II. Niebawem pozna³ on tak¿eporucznika Stanis³awa Zaæwilichowskie-go, wieloletniego pracownika wywiadu,radcê MSZ zwi¹zanego z ruchem prome-tejskim, za jego poœrednictwem Giedroyæpozna³ Ryszarda Wragê miêdzy 1928a 1930 r. Niebawem ich znajomoœæ prze-rodzi³a siê w przyjaŸñ. Nie bez znaczeniaby³ fakt, ¿e bardzo szybko Wraga rozpo-cz¹³ wspó³pracê z czasopismami wydawa-nymi przez Jerzego Giedroycia – „Bun-tem M³odych”, a od 1937 r. z „Polityk¹”.Ju¿ w okresie miêdzywojennym z powo-du obecnoœci Wragi na ³amach „BuntuM³odych”, redakcjê pos¹dzano o kontaktyz wywiadem.

Wojenne drogi Giedroycia i Wragiskrzy¿owa³y siê po raz pierwszy w Rumu-nii. Pierwszy z nich blisko wspó³pracowa³z ambasadorem RP w Bukareszcie Roge-rem Raczyñskim, drugi jako oficer do zle-ceñ marsza³ka Edwarda Rydza-Œmi³egomia³ tworzyæ struktury konspiracyjnejPolskiej Organizacji Wojskowej. Razembrali udzia³ w pracach na rzecz Oddzia-³u II i Ministerstwa Spraw Zagranicznych,ale wyniki tych dzia³añ by³y ograniczone.W póŸniejszym okresie, w miarê mo¿li-woœci, starali siê utrzymaæ kontakt, ale lo-sy rzuci³y ich w ró¿ne miejsca. Wragaprzebywa³ najpierw w Szkole OficerówWywiadu w Wielkiej Brytanii (1941–-1942), a nastêpnie w obozie karnymw Rothesay. Od 1945 r. (do 1949 r.) by³pracownikiem Ministerstwa Informacjiw Londynie. Giedroyæ bra³ udzia³ w two-rzeniu siatki MSZ na Bliskim Wschodzie,a nastêpnie wst¹pi³ do oddzia³ów polskichi s³u¿y³ w komórce odpowiedzialnejza kulturê i propagandê w pó³nocnej Afry-ce, a nastêpnie przy 2. Korpusie Polskimwe W³oszech.

Do nastêpnego spotkania pomiêdzyprzysz³ym redaktorem „Kultury” i Wrag¹dosz³o dopiero na pocz¹tku 1945 r., kiedyto uda³o siê œci¹gn¹æ Giedroycia, z pole-cenia genera³a W³adys³awa Andersa,do Londynu. Giedroyæ do maja 1945 r.pracowa³ w Sztabie G³ównym Naczelne-go Wodza, staraj¹c siê zyskaæ poparciedla planów powo³ania Instytutu Literac-kiego. Najbardziej intensywny okreswspó³pracy Giedroycia i Wragi w tymokresie przypad³ na ostatnie miesi¹ce woj-ny, Wraga jako publicysta wspó³pracowa³

wówczas z „Or³em Bia³ym” i nadzorowa-nym przez Giedroycia Oddzia³em Kulturyi Prasy 2. Korpusu w Rzymie.

Zmiana sytuacji miêdzynarodowejsprawi³a, ¿e po 1945 r. dla wielu ¿o³nierzypolskich powrót do ojczyzny stawa³ siêniemo¿liwy. Na emigracji powstawa³y no-we instytucje i podmioty, które mia³yna celu tworzenie niezale¿nych oœrodkówpolskich poza zasiêgiem cenzury i so-wieckich wp³ywów. W takiej sytuacji zna-laz³ siê równie¿ Jerzy Giedroyæ, który ju¿na pocz¹tku 1946 r. zarejestrowa³ InstytutLiteracki jako w³osk¹ spó³kê „Casa Editri-ce Letter”. W tym pocz¹tkowym okresieistnienia placówki bardzo czêsto korzysta³z pomocy przebywaj¹cego w LondynieNiezbrzyckiego, który wówczas by³ pra-cownikiem Ministerstwa Informacji(1945–1948) i jednoczeœnie wyk³ada³w Polskim Instytucie Spraw Wschodnichoraz na Wolnym Uniwersytecie Polskimw Londynie.

Wzajemne zaufanie, wiedza i doœwiad-czenie by³ego pracownika wywiadu spra-wi³y, ¿e Jerzy Giedroyæ konsultowa³z nim zarówno kwestie organizacyjno--personalne Instytutu, jak i zagadnieniawydawnicze. Zasadniczym Ÿród³emdo badania tego okresu s¹ listy, które za-chowa³y siê w archiwum Instytutu Lite-rackiego. Przekonany zapewne, ¿e Wragadysponuje o wielu osobach znaczniewiêksz¹ wiedz¹ od niego samego, Gie-droyc konsultowa³ siê z nim i zasiêga³opinii w sprawie doboru wspó³pracowni-ków i personelu. W ró¿ny sposób ocenializnane im osoby. Wraga by³ surowy i za-sadniczy, Giedroyæ zaœ twierdzi³, ¿e pa-trzy na ludzi obiektywnie, niezale¿nieod swojego stosunku emocjonalnegodo nich. Giedroyæ porusza³ w listachdo Wragi równie¿ sprawê finansów Insty-tutu Literackiego, w których bêdzie wielo-krotnie prosi³ Wragê o pomoc. Wœródomawianych zagadnieñ wydawniczychw korespondencji powraca³ temat sporuInstytutu z firm¹ The Vistula Press ltd.,która zgodnie z umow¹ z 1946 r. mia³akolportowaæ wydawnictwa Instytutuna ternie Anglii. Poniewa¿ firma ta niewywi¹zywa³a siê z podjêtych zobowi¹zañ,Giedroyc zwraca³ siê do Wragi o podjêciebezpoœredniej interwencji. Inny rodzajsporu wydawniczego prowadzi³ Instytutz Samopomoc¹ Marynarki Wojennej,na której zlecenie wydrukowa³ album.W sporze tym Wraga odegra³ rolê media-tora miêdzy Giedroyciem a p³k. IgnacymWitkiem.

Na pocz¹tku wrzeœnia 1946 r. Giedroyæpisa³ do Ryszarda Wragi w sprawie po-mocy w kwestii w rozliczenia wys³ugi lati ¿o³du, gdy¿ po odkomenderowaniu gowe wrzeœniu 1946 r. do 2. Korpusu zbli¿a³siê okres demobilizacji. Demobilizacja 2.Korpusu i przeniesienie Polskich Si³Zbrojnych w ramach Polskiego KorpusuPrzysposobienia i Rozmieszczeniado Wielkiej Brytanii zagrozi³o formalno--prawnym podstawom Instytutu. Sytuacjazosta³a unormowana, gdy w maju 1947 r.gen. Anders podj¹³ decyzjê o pozostawie-niu Giedroycia na stanowisku kierownikaInstytutu, przeniesieniu Instytut do Pary¿aoraz uregulowaniu kwestii finansowych.

Od pocz¹tku istnienia Instytutu Lite-rackiego Giedroyæ konsultowa³ z Wrag¹kwestie wydawnicze, prosz¹c o teksty, re-cenzje oraz opinie na temat bie¿¹cych lubprzysz³ych projektów wydawniczych.Nieraz korzysta³ z pomocy Niezbrzyckie-go przy pozyskiwaniu dobrych, wzbudza-

j¹cych emocje tekstów. Giedroyæ zwraca³siê równie¿ do Wragi z proœb¹ o opinio-wanie tych, które zamierza³ drukowaæ.Zdarza³o siê, ¿e Wraga sam podsuwa³Giedroyciowi pomys³y wydawnicze.

Ryszard Wraga by³ jednym z pierw-szych publicystów „Kultury”, który skupi³siê na problemach szeroko pojmowanejsowietologii. Znaczna czêœæ jego dorobkuzamieszczonego na ³amach tego czasopi-sma zosta³a opublikowana w 1950 r., -wtedy teksty jego autorstwa pojawia³y siêprawie w ka¿dym numerze. Dotyczy³yone przede wszystkim analizy taktyki i ce-lów politycznych Zwi¹zku Radzieckiegooraz prób ich realizacji. W tym kontekœcieomawia³ Wraga zagadnienia krajowe,zwi¹zane z wprowadzaniem systemu ko-munistycznego w Polsce i dzia³alnoœæ so-wieck¹ w skali ogólnoœwiatowej. Obser-wuj¹c bacznie rozwój sytuacji w Polsce,Ryszard Wraga analizowa³ na podstawiedostêpnych mu Ÿróde³ sytuacjê w krajui d¹¿enia tamtejszych w³adz do zacieœnie-nia zwi¹zków z ZSRR. Sporo uwagi po-œwiêca³ równie¿ poszczególnym wycin-kom ¿ycia i sytuacji wybranych grup spo-³ecznych lub zawodowych. Przez wiêk-szoœæ jego tekstów przewija siê stale mo-tyw imperializmu sowieckiego, identycz-nego w swych d¹¿eniach z imperializmemcarskiej Rosji. Staraj¹c siê analizowaæ ce-le i taktykê sowieck¹, Wraga zajmowa³siê tak¿e ca³ym blokiem sowieckim, a na-wet relacjami pomiêdzy ZSRR i Chiñsk¹Republik¹ Ludow¹. W tym ostatnim kon-tekœcie widaæ by³o œlady prometejskiegozaanga¿owania Wragi, który postulowa³,aby bloku sowieckiego nie traktowaæ jakoca³oœci integralnej, i wypracowuj¹c planyi taktykê jego rozbijania, oprzeæ siê na na-rodach ujarzmionych. Akcentowa³, ¿e po-lityka sowiecka d¹¿y ró¿nymi drogamido tego samego celu, którym jest chêæpodporz¹dkowania sobie nastêpnychpañstw. Dlatego te¿ przypomina³, ¿e poli-tyka monetarna ZSRR prowadzi do uczy-nienia z rubla podstawowej waluty tzw.bloku pañstw demokratycznych, któryu³atwi Moskwie kontrolê gospodarcz¹.Jest to element poszerzania rewolucjiœwiatowej, z za³o¿eniem pog³êbiaj¹cegosiê kryzysu gospodarczego pañstw za-chodnich. Równie¿ z tego powodu kryty-kowa³ sposób patrzenia na wojnê koreañ-sk¹ jako na konflikt kolonialny. Sam wi-dzia³ w tych wydarzeniach okreœlonei wypróbowane prowadzenia przez ZSRRwojny politycznej. Z kolei omawiaj¹c sto-sunki niemiecko-rosyjskie oraz uk³ad gra-niczny, przypomina³, ¿e Rosja nie pozwo-li satelickiemu pañstwu polskiemu na sa-modzielne stosunki z Niemcami. Wa¿n¹rolê w zwalczaniu systemu komunistycz-nego przypisywa³ emigracji politycznej.Nie by³ jednak zadowolony z dzia³añw tym zakresie. Mo¿na przypuszczaæ, ¿edomaga³ siê bardziej zdecydowanej reak-cji. Jednoczeœnie mia³ œwiadomoœæ, ¿edzia³alnoœæ emigracji musi siê spotkaæ

z odpowiedzi¹ przeciwników. W tym celuprzypomnia³ nieco wczeœniejsz¹ prowoka-cjê sowieckiego wywiadu znan¹ jako„Trust”.

Zerwanie wspó³pracy i d³ugoletniejprzyjaŸni Wragi i Giedroycia by³o ju¿wielokrotnie opisywane przez badaczy,najczêœciej przy omawianiu tzw. sprawyMi³osza. Wydaje siê jednak, ¿e analizuj¹cpowody ich rozstania siê nie mo¿na siêograniczaæ tylko do tej sprawy. Ró¿nicepogl¹dów miêdzy nimi zarysowa³y siêwczeœniej, a „sprawa Mi³osza” spe³ni³afunkcjê iskry rzuconej na beczkê prochu.Tezê tê potwierdza sam Giedroyc, któryw rozmowie z Krzysztofem Pomianem,wymieniaj¹c powody zerwania z Wrag¹,zaczyna od jego publicystyki na ³amach„Syreny”, a dopiero póŸniej mówi o Mi³o-szu. Rozbie¿ne stanowisko w wielu spra-wach zdarza³o im siê zajmowaæ ju¿ znacz-nie wczeœniej. Wydaje siê jednak, ¿e li-stowne dyskusje mieœci³y siê jeszcze w ra-mach zwyczajnego œcierania pogl¹dówi wymiany opinii.

Zasadnicze ró¿nice pogl¹dów Wragii Giedroycia na dzia³alnoœæ emigracji poli-tycznej mo¿na dostrzec z ca³¹ pewnoœci¹ju¿ w po³owie 1947 r., kiedy Zwi¹zek Pi-sarzy Polskich na ObczyŸnie (utworzo-ny 30 XI. 1945 r.) po nasileniu przeœlado-wañ w Polsce og³osi³ uchwa³ê wzywaj¹c¹pisarzy pozostaj¹cych na emigracjido bojkotu prasy krajowej i niepublikowa-nia swoich utworów w prasie krajowej.Jerzy Giedroyc by³ zdecydowanie prze-ciwny tej uchwale, poniewa¿ s¹dzi³, ¿eoddali ona emigracjê od kraju, ale jedno-czeœnie uwa¿a³, ¿e to Ryszard Wragawraz ze Stefani¹ Zahorsk¹ i Mieczys³a-wem Grydzewskim „sprowokowali” pod-jêcie tej uchwa³y przez Zwi¹zek Pisarzy.Drugim istotnym momentem by³a publi-kacja na ³amach „Kultury” g³oœnychi kontrowersyjnych tekstów ZbigniewaFlorczaka i reporta¿y oraz póŸniejszejksi¹¿ki Aleksandra Janty Po³czyñskiego.W tej g³oœnej sprawie, Ryszard Wragai Adam Pragier zajêli pryncypialne stano-wisko i bardzo negatywnie wypowiadalisiê na temat tekstów publikowanych przezGiedroycia.

Kampania przeciw „Kulturze”w prasie emigracyjnej trwa³a pó³ roku.Sprawa tekstu Janty sta³a siê równie¿ Ÿró-d³em pog³osek o zamkniêciu „Kultury”,a podsycaj¹c atmosferê, Andrzej Bobkow-ski donosi³ Giedroyciowi z Londynu, ¿ena jego miejsce na zwierzchnika InstytutuLiterackiego typuje siê Ryszarda Wragê.

W tym okresie drogi Wragi i Giedroy-cia zaczê³y siê rozchodziæ. Mimo wszyst-ko, o poprawnych relacjach œwiadczyfakt, ¿e w 1950 r. ukaza³o siê najwiêcejtekstów Wragi na ³amach „Kultury” – je-go nazwisko pojawia³o siê prawie w ka¿-dym numerze.

www.kurierplus.com

➭ 12

u Ryszard Niezbrzycki-Wraga. u Jerzy Giedroyæ.

Pawe³ Libera, Bartosz Nowo¿ycki

Page 12: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

12 KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

Princess ManorSpecjalizujemy siê w przyjêciach weselnych

w stylu polskim.

Najwiêksza sala bankietowa na GreenpoincieInformacje i rezerwacje z Biurze Princess Manor:

92 Nassau Avenue, Brooklyn, NY 11222Tel. 718-389-6965 www.princessmanor.com

Excellence in Catering Every Occasion

PRZYJÊCIA OKOLICZNOŒCIOWE NA KA¯D¥ OKAZJÊPRZYJÊCIA OKOLICZNOŒCIOWE NA KA¯D¥ OKAZJÊ

PEDIATRA - BOARD CERTIFIED

Dr Anna DuszkaOstre i przewlek³e choroby dzieci i m³odzie¿y

Badania okresowe i szkolne, szczepienia

Manhattan Medical Center - 934 Manhattan Ave. Greenpoint

(718) 389-8585Mo¿liwoœæ umówienia wizyty przez komputer - ZocDoc.com

Acupuncture and Chinese Herbal CenterDr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinietradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek.Praktykuje od 43 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, wChinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê l zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice

l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty itd.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku

144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956

1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm

(718) 266-1018 www.drshuiguicui.com

Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS),UHC Empire Plan

Chcemy reklamowaæ Twoj¹ firmê!Kurier Plus, tel. (718) 389-3018

DOKTOR MÓWI PO POLSKUwww.greenpointeyecare.com

Zapraszamy do gabinetów okulistycznych dr. Micha³a Kisielowa. Nowoczesne metody leczenia chorób oczu (jaskra, cukrzyca) badanie dna oka,pomiar ciœnienia œródga³kowego oraz komputerowe badanie pola widzenia).Kwalifikacja do zabiegu laserowej korekty wad wzroku oraz usuwania zaæmy.Okulistyczne badania dla kierowców (DMV). Pe³ny zakres opieki okulistycznejdoros³ych i dzieci; soczewki kontaktowe; oprawki min. Prada, Dior, Gucci, Tiffany

Wiêkszoœæ medycznych i optycznych ubezpieczeñ honorowana.

909 Manhattan Ave. Greenpoint NY 11222,718-389-0333

Dr Micha³ Kiselow

60-44 Myrtle Ave Ridgewood NY 11385718.456.3100

www.kurierplus.com

Nale¿y jednak pamiêtaæ, ¿e wtym czasie dosz³o tak¿e do sporu w spra-wie charakteru wspó³pracy Wragi z „Kul-tur¹” oraz postêpuj¹cej rywalizacji miê-dzy Wrag¹ a Juliuszem Mieroszewskimo prymat publicysty „Kultury”. Giedroycjeszcze przed „spraw¹ Mi³osza” dostrze-ga³ oznaki nielojalnoœci w zachowaniuNiezbrzyckiego.

Kulminacj¹ sporu by³a sprawa Cze-s³awa Mi³osza, znanego poety i attachékulturalnego Polski Ludowej w StanachZjednoczonych, który w 1951 r. „wybra³wolnoœæ”. W tym samym czasie zamieœci³na ³amach „Kultury” kontrowersyjnytekst, w którym zdecydowanie odcina³ siêod „nieprzejednanej i niez³omnej” posta-wy polskiej emigracji i pozytywnie wypo-wiada³ siê o niektórych zmianach, jakiezasz³y w Polsce. Artyku³ Mi³osza wywo-³a³ wrzenie w polskiej prasie na emigracji,która na bie¿¹co informowa³a o sytuacjiw Polsce, gdzie komuniœci próbowali za-prowadziæ miejscow¹ odmianê stalini-zmu. Pogl¹dy te podziela³ równie¿ Ry-szard Wraga, który w liœcie do „DziennikaPolskiego i Dziennika ¯o³nierza” otwarcietwierdzi³, ¿e Mi³osz jest bolszewickimagentem aparatu dywersyjnego na Zacho-dzie. Prawdopodobnie z powodu oskar¿eñWragi, którego podejrzewano o utrzymy-wanie bliskich kontaktów z wywiademamerykañskim, przez d³u¿szy czas Cze-s³aw Mi³osz nie móg³ otrzymaæ wizy

amerykañskiej i, co za tym idzie, wyje-chaæ do ¿ony i dzieci, które przebywa³yw Stanach Zjednoczonych w trudnej sytu-acji finansowej. Na tym tle dosz³odo ostrej rozmowy pomiêdzy wspieraj¹-cym Mi³osza Giedroyciem a RyszardemWrag¹.

Zrywaj¹c kontakt z Wrag¹, Gie-droyc mia³ œwiadomoœæ, ¿e straci³ dobre-go sowietologa, a tak¿e, ¿e zepsu³y siê do-bre relacje Giedroycia z Adamem Pragie-rem. Zerwanie znajomoœci potraktowa³jednak bardzo powa¿nie i uznawa³ jeza nieodwo³alne. Bie¿¹ca lektura prasyemigracyjnej œwiadczy³a o tym, ¿e ideolo-gicznie drogi Giedroycia i Wragi rozesz³ysiê. Redaktor wiedzia³, ¿e Wraga atakuje„Kulturê” i by³ przekonany, ¿e sta³ onza nagonk¹ na „Kulturê” w 1955 r. Mimoto Giedroyc stara³ siê nie traciæ kontaktuz rzeczywistoœci¹ i nie dostrzegaæw k³opotach, które spotyka³y Instytut Li-teracki „sprê¿yny” Ryszarda Wragi. Po-mimo tych ostrych staræ i skrajnie nega-tywnych opinii wspó³pracowników „Kul-tury”, mo¿na stwierdziæ, ¿e Redaktor za-chowa³ pewien sentyment do dawnegoprzyjaciela. Po jego œmierci planowa³ na-wet zamieœciæ wspomnienie o nim, aleopracowanie to, pióra W³odzimierzaB¹czkowskiego, ostatecznie opublikowa³anowojorska „Niepodleg³oœæ”.

Pawe³ Libera, Bartosz Nowo¿ycki

Mój Drogi Jerzy! – dziejetrudnej przyjaŸni11➭

Page 13: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

13www.kurierplus.com KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

Amerykañskie sylwetki Halina Jensen

Ju¿ w latach trzydziestych XIX wiekuwiêkszoœæ krajów Zachodniej Europyposiada³a kadrê profesjonalnych de-tektywów, œciœle wspó³pracuj¹cychz lokaln¹ policj¹.

Przyk³adowo, w Anglii dzia³a³ ScotlandYard, podczas gdy Francja mia³a równiesprawn¹ Surete, któr¹ kierowa³ z wielkimsukcesem Jean Vidocg. Zosta³ on opisanypod pseudonimem w trzech tomach opa-s³ej „Komedii ludzkiej” pióra HonoriuszaBalzaka. W Stanach Zjednoczonych ta sa-ma rola przypada³a szeryfom, którzy nie-koniecznie byli przygotowani do tropieniaprzestêpców.

Allan Pinkerton urodzi³ siê w 1819 ro-ku. Szkocki radyka³, który od wczesnejm³odoœci walczy³ o od³¹czenie swego kra-ju od Wielkiej Brytanii, ratowa³ siêprzed nieuchronnym aresztem ucieczk¹do Ameryki. Osiadaj¹c w miejscowoœciDundee, po³o¿onej w stanie Illinois, 23-letni m³odzieniec zatrudni³ siê tutaj jakopolicjant. Bêdac idealist¹ z natury, potê-pia³ zdecydowanie niewolnictwo. Nie razi nie dwa szmuglowa³ Murzynów do Ka-nady, nara¿aj¹c siê na wiêzienie.

W 1847 roku Pinkerton odnalaz³ wresz-cie swoje powo³anie, staj¹c siê prywatnymdetektywem. Spaceruj¹c po okolicznymlesie, wszêdobylski Pinkerton znalaz³ wy-palone miejsce i mnóstwo œladów po nie-dawnym obozowisku. Powiadomi³ o tymlokalnego szeryfa. Po d³u¿szych poszuki-waniach, uda³o im siê odnaleŸæ kufer zesfa³szowanymi dolarami. Id¹c tropemprzestêpców, wy³apali wspólnie trzechosobników. Nie daj¹c za wygran¹, niestru-dzony Allan ju¿ sam zaresztowa³ przy-wódcê, niszcz¹c wobec œwiadków fa³szy-we banknoty.

O rzut kamieniem od Dundee, wyros³oChicago, które liczy³o w tych czasach piêætysiêcy mieszkañców. Po uzyskaniu roz-g³osu, zwi¹zanego z wykryciem tego fa³-szerstwa, Pinkerton zosta³ g³ow¹ lokalnejpolicji. Zarobki by³y tak marne, i¿ w 1850roku zdecydowa³ siê na za³o¿enie prywat-nej agencji detektywistycznej. Mia³a onozarówno na wywieszce, jak i w reklamieszeroko otwarte oko i dewizê We neversleep. I st¹d siê w³aœnie wziê³o powiedze-nie „prywatne oko” jako skrót, okreœlaj¹cydetektywa, dzia³aj¹cego ju¿ na w³asn¹ rê-kê. Najlepszym, acz znacznie póŸniej-szym, jak równie¿ literackim przyk³ademjest tu Herkules Poirot, wykreowany przezAgatê Christie.

Rozrastaj¹ca siê Ameryka potrzebowa³aprywatnych detektywów, szczególnie gdylinie kolejowe zast¹pi³y dyli¿anse. Trans-portuj¹c pasa¿erów i towary, u³atwia³y onetak¿e ucieczkê przestêpcom. W 1858 rokuAllan Pinkerton zosta³ wezwany do New

Haven w stanie Connecticut. Wyposa¿eniw odpowiednie narzêdzia, kryminaliœciw³amali siê tu na postoju do specjalnie za-bezpieczonego wagonu przez renomowan¹s³u¿bê Adamsa. Zagrabili wtedy 70 tysiê-cy dolarów i klejnoty o blisko tej samejwartoœci. Niedaleko miejscowoœci Stam-ford, nasz detektyw znalaz³ torbê, zawiera-j¹c¹ piêæ tysiêcy, która nale¿a³a do tegosamego ³adunku. Id¹c cierpliwie po dal-szych tropach, przy³apa³ piêcioosobow¹bandê w Nowym Jorku. Aresztuj¹c prze-stêpców we wspó³pracy z policj¹, Pinker-ton odzyska³ prawie ca³y ³up.

Jeden z wczeœniejszych przypadkówz 1855 roku wygl¹da³ jak literacka fikcjaz powieœci Dostojewskiego. Jeden z urzêd-ników, o nazwisku George Gordon, a zara-zem siotrzeniec prezesa, pracuj¹cy po za-mkniêciu banku, zosta³ zamordowany no-c¹. Jednoczeœnie z otwartego skarbca znik-nê³o 130 tysiêcy dolarów. Wygl¹da³o nato, i¿ to sam prezes, Aleksander Drysdalenie tylko zmordowa³ syna swojej jedynejsiostry, ale i zagrabi³ pieni¹dze. Zosta³yone tak skutecznie ukryte, i¿ nie mo¿-na mu by³o niczego udowodniæ. Dowie-dziawszy siê od matki ofiary, i¿ Drysdalejest bardzo przes¹dny, jeden z m³odychdetektywów, a wiêc John Andrews nie-zwykle podobny do Gordona, przebra³ siêza ducha. Ju¿ po trzeciej nocnej wizycie,morderca i zarazem z³odziej przyzna³ siêdo winy. Skradzione pieni¹dze ukry³ wew³asnej piwnicy.

Do najwiêkszego sukcesu agencji nale-¿a³o rozbicie jednego z pierwszych amery-kañskich gangów. Za³o¿yli go w latach 60-tych bracia Reno ze stanu Indiana, a wiêcFrank, John, Simeon, Clinton i William.Po kilkunastu grabie¿ach i podpaleniachwykupili oni za bezcen dobrze prosperuj¹-ce miasteczko Rockford. Po latach nezkar-noœci i zakoñczeniu krwawej wojny domo-wej, na proœbê urzêdu federalnego, agen-cja Pinkertona dobra³a siê im wreszciedo skóry. Miarka siê przebra³a, gdy zaczêlioni zatrzymywaæ poci¹gi, rani¹c i rabuj¹cpasa¿erów. Podczas jednego z rabunkówzostali przy³apani w Indianopolis. Roz-wœcieczeni mieszkañcy dokonali samos¹-du, wieszaj¹c trzech braci. Dwaj ratowalisiê ucieczk¹ i zostali przy³apani znaczniepóŸniej przez agentów Pinkertona.

Walka z kolejnym gangiem w latachsiedemdziesi¹tych, kierowanym przeztrzech braci James, zakoñczy³a siê po³o-wicznym sukcesem. Obrabowali oni kilkabanków w stanie Missouri. Najstarszyz braci, o imieniu Jesse postrzeli³ jednegoz kasjerów. Na szczêœcie ciê¿ko rannyurzêdnik po d³u¿szej kuracji doszed³ dozdrowia .

Nie odnosz¹c wiêkszych sukcesóww walce z tym gangiem, detektywi Pinker-

tona rozpuœcili plotkê o o przewozie du¿e-go transportu z³ota do banku, usytuowane-go w miejscowoœci Northfield w stanieMinnesota, We wspó³pracy z federalnymiagentami uda³o im siê wy³apaæ trzechgangsterów. Podczas strzelaniny œmiertel-nie zraniony Jesse James zgin¹³ na miej-

scu 3 kwietnia 1882 roku. Ku wielkiemurozgoryczeniu Allana Pinkertona ów gang-ster, maj¹cy na sumieniu niejedn¹ œmier-teln¹ ofiarê, wyrós³ na ludowego bohatera.

Nie maj¹c mêskich potomków, starzej¹-cy siê detektyw zamkn¹³ po trzech latachswoj¹ agencjê. ❍

Pierwszy detektyw

u Allan Pinkerton, tropi¹c przestêpców czêstoprzemieszcza³ siê konno.

u Allan Pinkerton – prywatny detektyw.

Page 14: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015 www.kurierplus.com

Ju¿ krêcê siê na siedzeniu, ju¿ têskniêza swoim ¿yciem, chcê byæ w domu. Za-raz granica. Zatrzymujemy siê w DerbyLine – Vermont, by zatankowaæ; benzy-na w Stanach tañsza. P³ac¹c rachunekw przystacyjnym sklepiku, Andrzej wdajesiê w rozmowê ze sprzedawc¹. Wracaz dziwn¹ min¹, krêci g³ow¹, klepn¹³ rêk¹o udo.

– Dowiedzia³em siê czegoœ… W tymmiasteczku niektóre posiad³oœci znajduj¹siê na linii granicy. Na przyk³ad w jednymz domów kuchnia jest po stronie Kanady,a ³azienka w Stanach.

To musi byæ przyjemne – naszamaæ siêw Kanadzie, a w Ameryce siê…

*Przegl¹daj¹c korespondencjê, zatrzy-

mujê siê nad listem z Polski.– Andrzej, nie uwierzysz, Loniek przy-

latuje na sta³e!– Kiedy?– Szykuje siê na wiosnê. Przyleci sam,

a miesi¹c po nim do³¹czy Robert.Zawsze by³ moim ulubieñcem, pamiê-

tasz? Ciekawe, jak wygl¹da. By³ ma³ymch³opcem, gdy go ostatnim razem widzia-³am. Teraz szesnastolatek, jak by nie by³o,m³ody mê¿czyzna. Myœlisz, ¿e mu siê tuspodoba?

Wychuchaliœmy mieszkanie, zmienili-œmy meble, mimo to sympatia, któr¹ da-rzy³am to miejsce, prys³a jak mydla-na bañka. Wci¹¿ nie mogê doprosiæ siêAndrzeja o zmianê miejsca zamieszkania.Mia³am nadziejê, ¿e podzia³a na niegopresja spo³eczna. £uczaki mieszkaj¹ wew³asnym domu, w dodatku ju¿ drugim.Tomki zarobili na sprzeda¿y pierwszegoi wybudowali kolejny, w lesie, trzydzieœcikilometrów na zachód od Ottawy. Tomeki tak dalej pracuje jako mechanik w Suba-ru, a Gosia w Northern Telecom. Robotaw pralni posz³a w zapomnienie. Teresa zeZbyszkiem rozkrêcili bi¿uteryjny biznesi kupili dom na Knoxsdale. Bli¿ej nasAdasie mieszkaj¹ dos³ownie na ty³achQueensway Carleton Hospital. Halina pra-cuje jako ksiêgowa w agencji poœrednic-twa pracy, Adaœ na budowie. Z³apali wiatrw ¿agle i sprawili sobie bungalow. Tadziew Orleans, ale to dla Andrzeja wykrêt, bowschodnia czêœæ Ottawy nigdy nas nie in-teresowa³a. Iwona, przedsiêbiorcza dziew-czyna, po kursie kosmetycznym popraco-wa³a kilka miesiêcy w renomowanym sa-lonie, zdoby³a klientelê i otworzy³a swójgabinet. Tadziu mened¿eruje w HolidayInn. Marysi te¿ siê powiod³o, jest bibliote-kark¹ na Carleton University. Prezes, jakoin¿ynier elektryk, tyra na kontraktach. Mi-mo ¿e nasze kontakty przez sytuacjê z Lo-dzi¹ siê och³odzi³y, wiemy, ¿e Prezesyprzeprowadzaj¹ siê w rejon Merivalle.S³awki jeszcze trochê poczekaj¹, choæ te¿myœl¹ o w³asnym domu. Gosik wspieramê¿a, jak tylko mo¿e, zarabiaj¹c dobrepieni¹dze u najs³awniejszego ortodontyw Ottawie, a S³awkowi ci¹gle pod górkê.Ma ch³opak niesamowity upór, wiarê i ¿e-lazne nerwy. Pozby³ siê cwanych partne-rów, nygusów i sam buduje Imperiumw commercial construction. A mój m¹¿upar³ siê jak osio³. Na Bayshore mu wy-godnie, na nic zdaj¹ siê perswazje, proœby,namowy. Jednak gor¹czka kupna domunie odstêpuje mnie na krok. Przeœladujenawet w pracy.

– Lili, guess what… nie zgadniesz! Ku-pi³em nowy dom w Barrhaven – Keithrównie¿ porusza drêcz¹cy mnie temat.

Keith i Ilean stali siê nam bliscy. Ondba o mnie jak o w³asn¹ córkê, uczy,wspiera, asystuje przy trudnych decy-zjach. Wielk¹ sympati¹ darzy Andrzeja,Patkê uwielbia. Ilean, pe³na s³odyczy,matczynych uczuæ, mtroszczy siê o nasze¿o³¹dki, na weekendowe obiady zapraszatym swoim rozkosznym irlandzkim ak-centem. Rozbraja swoj¹ mow¹, choæ wy-mknie jej siê stupid – s³owo, które zewzglêdu na swoje znaczenie nie powinnobrzmieæ przyjemnie. S³owo „g³upi” za-zwyczaj wymawia siê ze z³oœci¹ lub z kpi-n¹, jednak w jej ustach „œtupid” brzmipieszczotliwie.

Przyszed³ czas na rewan¿. Od rana uwi-jam siê w kuchni przy zrazach. Prawie go-towe. Smakuj¹c sos, s³yszê dzwonekdo drzwi.

– Welcome! – witamy Ilean i Keitha.Przy pierwszym drinku gawêdzimy w sa-lonie, kiedy w garnku bublaj¹ wo³owe za-wijañce. Ca³e serce w nie w³o¿y³am. Ser-cem za serce pragnê odwdziêczyæ siê Ke-ithom, pokazaæ, jak doceniamy ich przy-jaŸñ.

Gdy podniebienia rozpieszczone,z uczuciem przyjemnej obfitoœci s¹czymykolejny kieliszek czerwonego wina. Ke-itha rozpiera energia.

– Andre, czy Liliana wspomnia³a ci, ¿esiê przeprowadzamy?

„Oho, trudny temat. Zaraz zrobi siê go-r¹co” – myœlê, czekaj¹c Andrzeja reakcji.Choæ obaj nale¿¹ do spokojnych, a¿ mnieskrêca z ciekawoœci, jak potoczy siê tarozmowa.

Andrzej wyjaœnia swoje racje, a Keith,s³uchaj¹c cierpliwie, uœmiecha siê i patrzymu w oczy. Czasami przytaknie. Wycze-kuje na koronny argument, jakby w zapa-sie mia³ lepszy. Kiedy przysz³a kolejna niego, zapala papierosa. Wydmuchuj¹csmu¿kê dymu, usadawia siê g³êbiej na ka-napie.

– Czy móg³byœ daæ mi kartkê papierui d³ugopis?

I tak jak kiedyœ Andrzej z o³ówkiemw rêku przedstawia³ mi swoje liczby, taktym razem Keith zdejmuje marynarkê, po-luŸnia krawat, podwijaj¹c rêkawy koszuli,zabiera siê do wyjaœnieñ.

– Jesteœcie dopiero kilka lat w Kana-dzie. Pamiêtam – sam sobie potakuje – ¿eprzed laty argumentowa³em dok³adnie taksamo jak ty. Pozwól jednak, ¿e przedsta-wiê ci nasz¹ historiê.

No i zaczê³y siê s³upki. Przeró¿ne cy-frowe kalkulacje. I znowu cholerne pro-centy! Nie na moj¹ g³owê. Spogl¹damna Ilean. Patrzy na mnie z pó³uœmiechem,wzrusza ramionami. Po chwili niezupe³nieodbiegaj¹c od tematu, we dwie zbaczamyna przyjemniejszy aspekt ca³ej sprawy,blablamy o dekoracjach wnêtrz.

Ju¿ po deserze, a dyskusja ci¹gle trwa.¯aden z panów nie daje za wygran¹.Wiem, ¿e dzisiaj nic siê nie wskóra, acz-kolwiek wierzê, ¿e perswazja Keitha po-zytywnie wp³ynie na mego mê¿a. ¯e na-sionko kupna domu zosta³o zasiane, prê-dzej czy póŸniej zacznie kie³kowaæ.

Nie wiem, kiedy to siê sta³o, ale coœw nas zakie³kowa³o. Prawdopodobnie sa-mosiejka podczas ostatnich wakacji. Czyto wzgórze w Quebec City, przypominaj¹-

ce Wa³y Chrobrego, czy ciacha w Bosto-nie w atmosferze jak na Jagielloñskiej?A mo¿e gwarny deptak? Na pewno coœzwi¹zanego z sentymentem, bo zachcia³onam siê Polski. I to jak! Tak bardzo, ¿eju¿ w styczniu na czerwiec zaklepujemypodró¿ do Europy. O matuchno najœwiêt-sza, na sam¹ myœl serce skacze, w ¿o³¹d-ku motylki wzbieraj¹ emocje. Oby do la-ta!

Codziennie snujê plany podró¿ydo Polski. Ja o wakacjach, Sue o kursiepisarskim, a Malcolm przymierza siêdo ¿eniaczki. Keith, zadomowiony w no-wej rezydencji, od czasu do czasu pyta,czy Andrzej nie zmiêk³.

– Nie zmiêk³ – ci¹gle krêcê g³ow¹na nie.

– Wczoraj byliœmy z Ilean na spacerze.Niedaleko nas zaczêto budowaæ noweosiedle. PojedŸcie w weekend na TartanDrive, maj¹ modelowe domy. PowiedzAndrzejowi, ¿e go proszê, by pojecha³ zo-baczyæ.

Andrzej nie móg³ zignorowaæ proœbyKeitha. W sobotê, gdy zrobi³o siê szaro,jedziemy na Barrhaven. Niby blisko, bodziesiêæ minut jazdy na po³udnie od Bay-shore, ale okolica ciemna i pusta. „Tu„psy dupami szczekaj¹”” – przelecia³o miprzez g³owê. Za ka¿dym razem, kiedyw Kanadzie otacza mnie wielka prze-strzeñ, przypomina mi siê list od kolegiKaczmara, dosadnie opisuj¹cy kraj, któryod kilku lat nazywam moim. „Za ¿adneskarby nie chcê mieszkaæ na bezludziu”– pomyœla³am skrycie. Zostawiamy za so-b¹ pole golfowe na Cedar Hill; pojawiaj¹siê œwiat³a i bogate posesje.

Sceneria siê zmienia, wyrasta nowadzielnica.

Znajdujemy punkt sprzeda¿y. W nimkilka osób zainteresowanych kupnem i sa-les woman wrêczaj¹ca informacje, planytrzech typów domów.

Wtajemnicza, ¿e ich modele stoj¹otworem tu¿ obok biura.

Otrz¹saj¹c œnieg z butów, wchodzimydo pierwszego. Na gumowej wycieraczcezdejmujemy kozaki, podnosimy wzrok.¯adne och, ¿adne ach, zatka³o nas! Wiel-ka radoœæ wesz³a w oczy. Wracaj¹ dozna-nia, jakich doœwiadczy³am, kiedy po razpierwszy wesz³am do mieszkania na Cry-stal Beach, zaskoczenie po³¹czone z za-chwytem. W tej chwili czujê dok³adnie tosamo. Czekam, kiedy Andrzej powie:„Uszczypnij mnie”.

– Zobacz, ma³y dom, tylko sto dwa-dzieœcia metrów kwadratowych, a ilew nim miejsca – porównuje plan na papie-rze z rzeczywistoœci¹.

– Chcia³bym uœcisn¹æ grabê projektan-towi. Tak bajerowego rozwi¹zania nie wi-dzia³em, jest czym oddychaæ, otwartykoncept zawsze mi siê podoba³.

Na jego s³owa odpowiadam uœmie-chem. Podchodzê do barierki, jakieœ dwametry przed wielkim oknem i w wyciêtejpod³odze (to ten najwiêkszy bajer) widzêpokój poni¿ej.

– A gdzie kominek?– Na dole.Zbiegamy piêtro ni¿ej. Teraz spogl¹-

dam w górê, na otwór w suficie, to samowyciêcie w pod³odze salonu i na wielkieokno z odbiciem œwiat³a, które ³¹czy dwapoziomy. O, kominek! Z bierwionamiobok; daje nastrój ciep³a.

Andrzej zagl¹da wszêdzie, do jakiejœkanciapy obok, do schowka pod schoda-mi. Wolno mu to idzie, wiêc gdy kierujesiê do pralni, nie czekam. Zostawiam goi biegnê na górê sprawdziæ sypialnie. Jed-na du¿a, dwie mniejsze. Zobaczy³amwszystkie, nawet ³azienki, gdy pojawia siêAndrzej.

– Ju¿ oblecia³aœ ca³e?– Calusieñkie. By³am ciekawa – po-

wstrzymujê ekscytacjê. „Nie bêdê go na-mawiaæ, niech sam to wszystko prze¿uje”– myœlê g³êboko w duchu, ale jeszcze ra-zem z nim lustrujê piêtro. Z galopuj¹cymsercem czekam reakcji.

– Zobaczmy te dwa pozosta³e domy.Intryguje mnie najwiêkszy, Manhattan.Ma ponad sto osiemdziesi¹t metrów kwa-dratowych, bardzo podobny rozk³ad.

Manhattan pomiesza³ mi zmys³y.– Ten chcê! – wymsknê³o siê, lecz nie

mówiê nic wiêcej.Biegamy z góry na dó³, upewniaj¹c siê,

¿e to jest to, ¿e o to nam chodzi³o. Otwar-ty koncept, garderoba z wejœciem z naj-wiêkszej sypialni i… trzy ³azienki!

*W poniedzia³ek rano Keith ju¿ czeka

na mnie w pracy.– Hi Lili, byliœcie zobaczyæ…?– No pewnie! Dziêki, ¿e nas namówi³eœ

– uœmiecham siê.Keith podnosi brwi, otwiera usta, chc¹c

coœ powiedzieæ, ale go stopujê.– Shush… tylko o nic nie pytaj! Keep

your fingers crossed, ¿eby Andrzej siê nierozmyœli³. W³aœnie jedzie na Barrhavenz zamiarem kupna domu.

– Wow! Okay, okay… shush – œciszag³os, puszcza do mnie oko, krzy¿uje palceprawej d³oni i odchodzi. Zostawia mnieca³¹ w nerwach, opart¹ o biurko.

Mam zamiar rzuciæ siê w papiery, alenie mogê siê skupiæ. Odsuwam je od sie-bie, wlepiam wzrok w ekran komputera.Nic nie widzê, w g³owie Manhattan. Spo-gl¹dam na telefon. Milczy, ani drgnie. £a-piê za s³uchawkê, po chwili odk³adam.Zerkam na kalendarz, na zaznaczone iksa-mi dni wakacji w Polsce. Zabulgota³o wemnie. Czy wybraliœmy odpowiedni czas?

Komuna pad³a, droga wolna, ale… czywyjazd, czy dom?

„A dlaczego nie jedno i drugie?”– na tê postrzelon¹ myœl uœmiecham siêsama do siebie. Kiedyœ by³am postrzelo-na i tak fajnie mi z tym by³o.

Emigracja zmienia ludzi, spowa¿nia-³am. Ale trochê szaleñstwa by siê przy-da³o… Why not? Zawirowa³o w g³owie.Znowu wlepiam oczy w komputer, su-wam mysz¹, bez sensu stukam w klawi-sze. Cierpliwoœci¹ mnie Bozia nie obda-rzy³a. Wstajê, idê do Keitha, wyci¹gam gona kawê.

N o w a p o w i e œ æ w o d c i n k a c h Liliana Arkuszewska

odc. 75

Czy by³o warto?

Liliana Arkuszewska Szczecinianka. Wyjecha³a z kraju z trzyletni¹

córk¹, mê¿em, siostr¹ i szwagrem;

najpierw do Francji, potem do Kanady.

W Odysei d¿insowych Kolumbów razem z ni¹

prze¿ywamy emigracyjn¹ codziennoœæ

i zastanawiamy siê – czy by³o warto?

Odyseja d¿insowych Kolumbów

14

Page 15: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

15www.kurierplus.com KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

Przez okno obserwujê ca³uj¹c¹siê parê. Zanim wjedzie namost, kolejka zatrzymuje siê,zwalnia. Mo¿na zagl¹daæ domieszkañ, przydomowych og-

ródków, na dachy udaj¹ce rozleg³e patia. Z góry wszyst-ko wygl¹da trochê nieprawdziwie. Pomniejszone samo-chody, ulice, ludzie. O tej porze dnia brooklyñskie dziel-nice s¹ raczej opustosza³e. Za wczeœnie na lunch. Za póŸ-no na poranny poœpiech. Lud pracuj¹cy stolicy ju¿ dawnoza rzek¹. Przy biurkach. Taœmach. M³otach pneumatycz-nych. Zostali wolni strzelcy, bezrobotni, ci, co na drug¹albo trzeci¹ zmianê. Starcy i studenci. W kafejce na rogurachityczni ch³opcy popijaj¹ sojowe latte. Czarnoskórymê¿czyzna w tanim garniturze gestykuluje i krzyczy.Pewnie jest sprzedawc¹. Samochodów albo zbawienia.Zgarbiona Azjatka pcha wózek wy³adowany po brzegipustymi butelkami i puszkami po piwie. A m³ode dziew-czyny ca³uj¹ siê zach³annie. Jak za pierwszym razem. Al-bo ostatnim. Na po¿egnanie? Po d³ugiej roz³¹ce? Na zgo-dê? Jest coœ filmowego w tej scenie - myœlê. I kierujê ka-merê na siebie stoj¹c¹ w drzwiach kolejki. Przesuwaj¹c¹wzrokiem po rozpadaj¹cym siê krajobrazie. Zwichniê-tych kamienicach, zapuszczonych ogródkach, zabitychdeskami oknach. Zbli¿enie na twarz, której wyraz na mo-ment siê zmienia. Przebitka na ca³uj¹c¹ siê parê. Poci¹grusza. S³ychaæ zapowiedŸ kolejnej stacji. Ciêcie.

Czêsto mi siê to zdarza. To poczucie nierzeczywistoœci.Jak gdybym chodzi³a po planie filmowym. Odgrywa³a

kolejne sceny. Duble. Jestem na zewn¹trz. I obserwujêsiebie. Z niezmiennym poczuciem obcoœci. Trochê jakwe œnie. Kiedy wydajemy siê sobie dalecy. Jak postacina ekranie. Przygl¹damy siê. Œledzimy gesty, s³owa. Ro-zumiemy motywy. Ale wszystko toczy siê poza.

*

„Lubiê XIX-wieczne uczucia. Wznios³oœæ, wzruszenie,cierpienie, namiêtnoœæ. Mam wra¿enie, ¿e dziœ skutecz-nie je w sobie pomniejszamy - wolimy, ¿eby by³o letnio,w cudzys³owie. To czasy ma³ych emocji. G³êbokie zako-chanie czy rozpacz wydaj¹ siê œmieszne, nie przystaj¹do codziennoœci.”- mówi Zadie Smith, brytyjska autorkana sta³e mieszkaj¹ca w Nowym Jorku. Opowiada o ma-cierzyñstwie: „Kiedyœ by³am przekonana, ¿e pisarki niepowinny mieæ dzieci, ¿e generalnie posiadanie dziecii mê¿a jest dla kobiety Ÿród³em opresji. Ja i moje kole-¿anki ze studiów by³yœmy naprawdê dumne, ¿e nie chce-my mieæ rodzin. By³yœmy przekonane, ¿e jesteœmy bar-dziej wyrafinowane ni¿ inne kobiety, bo nie mamy tych¿a³osnych ci¹got macierzyñskich. Zajê³o mi dobre kilkalat, zanim pojê³am, jak bardzo siê mylê.” Dziœ ma dwojedzieci i pisze w czasie ukradzionym. W autobusie, czeka-j¹c na spóŸniaj¹c¹ siê przyjació³kê. Nie celebruje proce-su. A mimo to odnosi sukcesy. Macierzyñstwo niczegojej nie zabra³o. Raczej dope³ni³o. „Chocia¿ godzin na pi-sanie jest coraz mniej, odkrywasz nagle zupe³nie inny ro-dzaj czasu - ten kolisty, cielesny, ¿ycia i œmierci.”- mówi.

Zastanawiam siê nad tym, co przed chwil¹ przeczyta-³am. I myœlê, ¿e bezdzietnoœæ z wyboru jest trud-na do momentu, kiedy decyzja staje siê nieodwracalna.Wtedy nie ma siê ju¿ nad czym zastanawiaæ. Ale zanimwybije ostatnia godzina na zegarze (biologicznym) trud-no pozbyæ siê w¹tpliwoœci. Co roku bli¿ej do granicy,za któr¹ nie bêdzie ju¿ odwrotu. Najdziwniejsze, ¿e œwia-domoœæ tego w równym stopniu mnie przera¿a, co uspo-kaja.

*

I jeszcze ten urodzinowy weltschmerz. Coroczny bilanszysków i strat. Tych ostatnich jakby wiêcej. Mno¿¹ siêpytania. Na które nie ma dobrych odpowiedzi. Odwleka-ne decyzje okazuj¹ siê byæ decyzjami ju¿ podjêtymi. Boczas nadaje sprawom w³asny bieg. Jak mawia³ klasyk-biernoœæ te¿ jest rodzajem aktywnoœci. ¯eby siê oderwaæidziemy na spacer. W ramach procesu gentryfikacji Rid-gewood parkingi zmieniaj¹ siê w parki rozrywki. Hip-stersi sadz¹ drzewa i stawiaj¹ drewniane krzese³ka.W „Nowadays” mo¿na wypocz¹æ na œwie¿ym powietrzu.Zjeœæ sa³atkê z quinoa, wypiæ piwo i zagraæ w ping-pon-ga. Albo le¿¹c na trawie kontemplowaæ pomalowanena ró¿owo drzewa. Knajpa obok, s³ynne „Houdini Kit-chen Laboratory”, nie tylko serwuje pizzê, o której pisz¹w New York Timesie, ale w ka¿dy poniedzia³ek wyœwie-tla filmy na œwie¿ym powietrzu. Nic, tylko zapominaæ.¯e to wszystko rekwizyty. I - cytuj¹c poetê - nie da siêpozbyæ tego, o czym siê milczy. Choæ mo¿na siê znieczu-laæ. Skutecznie. I zaprz¹taæ. Rozpraszaæ. Albo opisaæ.Nakrêciæ. Wtedy odpadnie, jak druga skóra. I zanim zno-wu naroœnie, nazbiera siê i wybije, przez chwilê, nielek-koœæ bytu bêdzie odrobinê l¿ejsza.

Napisz do autorki: [email protected]

Podwójne ¿ycie Weroniki K.

DubelWERONIKA KWIATKOWSKA

Tydzieñ te-mu wyjaœni-liœmy zasa-dy likwidacji

kont emerytalnych IRA. Dziœ omówi-my kilka spraw istotnych dla w³aœci-cieli, którzy chc¹ wróciæ do Polski,a konto zostawiæ w Stanach.

Konta emerytalne – IRA, SIMPLEIRA, 401 (k) itp. – daj¹ mo¿liwoœæ usk³a-dania pieniêdzy na przysz³oœæ. Wp³atyna nie mog¹ byæ odpisane od podstawypodatkowej, a podatki od przychodu s¹odroczone do czasu likwidacji konta. Pie-ni¹dze mo¿emy zawsze wycofaæ, ale nale-¿¹ siê wtedy podatki dochodowe, a oso-bom, które nie ukoñczy³y 59.5 roku, gro-zi 10-procentowa kara. Sprawa jestw miarê prosta w USA, ale niebezpieczniesiê komplikuje dla cudzoziemca.

Czy mogê zabraæ konto IRA ze sob¹?OdpowiedŸ brzmi: pieni¹dze mo¿esz

zabraæ, ale konta nie. Wolno nam dowolnie przenosiæ ra-

chunki IRA z jednego amerykañskiegobanku do innego, co nazywa siê IRAtransfer, bez utraty uprzywilejowanegostatusu podatkowego konta. Jednak prze-lanie œrodków z IRA z banku amerykañ-skiego do banku w Polsce stanowi likwi-dacjê IRA i poci¹ga za sob¹ podatki do-chodowe.

Przesuniêcie œrodków z jednego rodza-ju amerykañskiego programu emerytalne-go na inny uznany przez IRS program (np.z 401 (k) na IRA) stanowi wolny od po-datków rollover. Jednak przeniesienieamerykañskiego programu emerytalnegona program emerytalny polski do bezpo-datkowego „przerolowania” nie nale¿y,bo IRS nie uznaje zagranicznych kontemerytalnych.

Wniosek: ¯eby zabraæ ze sob¹ do Pol-ski œrodki zgromadzone na IRA (czy in-nym koncie emerytalnym), nale¿y kontozlikwidowaæ i op³aciæ w USA podatki do-chodowe od ca³ej kwoty. Warto zaplano-waæ powrót z kilkuletnim wyprzedzeniemi stopniowo wyp³acaæ pieni¹dze, by zmi-nimalizowaæ podatki, albo ca³kowicie ichunikn¹æ. Pomo¿e w tym ksi¹¿ka pt.„Emerytura reemigranta w Polsce”.

Ile amerykañskich podatków od IRA,gdy jesteœ w Polsce

Je¿eli jesteœ amerykañskim rezydentempodatkowym, to wyp³aty z IRA ob³o¿ones¹ w USA podatkiem dochodowym. Eme-ryt z niewielkim przychodem mo¿e podat-ków nie zap³aciæ wcale, gdy jego przy-chód jest poni¿ej kwoty wolnej od opodat-kowania. Inaczej jest dla podatkowychnierezydentów.

Nieobywatel po powrocie do Polskistaje siê podatkowym nierezydentem(non-resident for tax purposes), innymis³owy – cudzoziemcem. Od wyp³at z IRAcudzoziemcy musz¹ p³aciæ non-residenttax w wysokoœci 30%, chyba ¿e umowapodatkowa miêdzy ich krajem a USA sta-nowi inaczej. Nasza umowa z 1974 rokunie stanowi.

Wniosek: Amerykañski nieobywatelpo przeprowadzce do Polski bêdzie mia³potr¹cone 30% podatku od zlikwidowane-go konta IRA. Z pomoc¹ nadchodzi nowaumowa podatkowa.

Nowa umowa podatkowaSzykuj¹ siê zmiany w opodatkowaniu

emerytur i indywidualnych kont emerytal-nych.

6 sierpnia 2013 roku Prezydent Broni-s³aw Komorowski podpisa³ ustawê o raty-fikacji polsko-amerykañskiej konwencjiw sprawie unikania podwójnego opodat-

kowania i zapobiegania uchylaniu siêod opodatkowania w zakresie podatkówod dochodu. Podpisana ona by³a wcze-œniej 13 lutego 2013 r. w Warszawie.Umowa wejdzie w ¿ycie po ratyfikowaniujej przez stronê amerykañsk¹: zatwierdze-niu przez Senat wiêkszoœci¹ dwóch trze-cich g³osów, oraz podpisaniu przez Prezy-denta Obamê, co powinno nast¹piæ w ro-ku 2015 albo 2016.

Umowa wnosi, ¿e dla amerykañskichnierezydentów podatkowych (czyli g³ów-nie nieobywateli), amerykañskie emerytu-ry z sektora prywatnego (IRA, pensionplans, Workers Compensation) opodatko-wane maj¹ byæ tylko w Polsce. Oznaczato, ¿e zniesiony zostanie amerykañski po-datek dla nierezydentów (non-residenttax) od emerytur z sektora prywatnego,który na mocy starej umowy wynosi 30%.Temat ten opiszê dok³adniej po wejœciunowej umowy w ¿ycie.

Podatki w PolscePo powrocie do Polski, jako osoba ma-

j¹ca miejsce zamieszkania na terytoriumPolski, podlegaæ bêdziesz tam obowi¹zko-wi podatkowemu od ca³oœci swoich do-chodów (przychodów) bez wzglêduna miejsce po³o¿enia Ÿróde³ przychodów(nieograniczony obowi¹zek podatkowy).

W zwi¹zku z powy¿szym, wyp³atyz IRA bêd¹ podlegaæ opodatkowaniuw Stanach i w Polsce, gdzie wyp³aty po-winieneœ zadeklarowaæ jako przychód.Skoro Polska ma ze Stanami umowê o eli-minowaniu podwójnego opodatkowania,nale¿y zastosowaæ przewidzian¹ w art. 20ust. 1 umowy metodê unikania podwójne-go opodatkowania (metoda zaliczenia).

Skoro podatki w Polsce s¹ wy¿sze,warto zadbaæ przed powrotem o stopnio-w¹ likwidacjê kont emerytalnych, alboo przelanie œrodków na konto Roth IRA.

Warto poczytaæ o tym w ksi¹¿ce „Amery-kañskie emerytury”.

Pu³apka na zapominalskichNa koniec warto przestrzec czytelni-

ków, którzy planuj¹ wróciæ do Polski i po-zostawiæ IRA w USA, ¿e zapomnienieo tym koncie mo¿e byæ kosztownym b³ê-dem.

Przestroga: Ka¿da osoba, która ukoñ-czy³a 70.5 roku, jest zobowi¹zana do roz-poczêcia likwidacji IRA w takim tempie,¿eby wyczerpaæ konto przed swoj¹ œmier-ci¹, co nazywa siê required minimum di-stribution. Za zaniedbanie tego obowi¹z-ku grozi kara, która wynosi 50% kwoty,która powinna byæ wybrana w danym ro-ku. Powód: IRS chce otrzymaæ odroczonepodatki. Œrodki trzeba zacz¹æ wyp³acaæ conajmniej w takim tempie, by zlikwidowaækonto w czasie przewidywanego ¿yciatwego i twego beneficjenta.

Bank ma obowi¹zek informowaæ klien-tów o koniecznoœci wyp³at, dlatego upew-nij siê, ¿e ma twój aktualny adres i czytajotrzymywan¹ korespondencjê. Bank obli-czy wysokoœæ obowi¹zkowej wyp³atyi przyœle list z proœb¹ o dyspozycjê.

WnioskiJe¿eli planujesz powrót do Polski, to

warto wybraæ œrodki z kont emerytalnychprzed wyjazdem, ¿eby zap³aciæ amerykañ-ski podatek dochodowy (albo zero),a nie 18- czy 32-procentowy podatekw Polsce. W tym celu warto rozpocz¹æprzygotowania kilka lat wczeœniej. Je¿elipieni¹dze nie s¹ ci potrzebne, mo¿esz jeprzelaæ na konto Roth IRA, gdzie nadalutrzymasz podatkowe przywileje, a wy-brane w przysz³oœci kwoty bêd¹ ca³kowi-cie wolne od podatków, zarówno amery-kañskich jak i polskich.

Konto emerytalne IRA gdy wrócisz do Polski El¿bieta Baumgartner radzi

u El¿bieta Baumgartner.

Page 16: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

Po czym poznaæ, ¿e nadesz³a fala upa-³ów? Po tytu³ach artyku³ów pojawiaj¹cychsiê w kolorowej prasie: „Natalia Siwiecwypina pupê na Ibizie”, „Halina M³ynko-va chwali siê p³askim brzuchem”, „Moni-ka Jaruzelska topless na ³onie natury”,„Beyonce z mocno œciœniêtym biustem”,„Naoliwione poœladki Khloe Kardashian”.A wszystko to suto okraszone fotografia-mi mniej lub bardziej ponêtnych czêœcicia³a wystawionych na widok publiczny.Dobrowolnie. Z wyj¹tkiem Jaruzelskiej,któr¹ na Mazurach podejrza³ czaj¹cy siêw zaroœlach paparazzi. „Wyrazy g³êbokie-go wspó³czucia dla k¹sanego przez gzyfotoreportera”- skomentowa³a publikacjêSuper Expressu. „Tyle godzin tylko po to,by sfotografowaæ poœladki starszej pani.¯yczê gazecie m³odszych i atrakcyjniej-szych „modelek”, które same chêtnie za-pozuj¹. A czytelnikom lepszych wido-ków”- napisa³a Jaruzelska. I ujawni³a, ¿e„nie ma nic przeciwko nagoœci”, ale ca³-kiem sporo przeciwko podgl¹daniu i pu-blikowaniu na ok³adkach swoich nagichzdjêæ. Dlatego zamierza wytoczyæ gazecieproces o naruszenie dóbr osobistych czylimówi¹c jêzykiem tabloidów: wypi¹æ siêna dziennikarskie hieny.

*Andy Warhol mawia³, ¿e w przysz³oœci

ka¿dy bêdzie mia³ swoje 15 minut s³awy.Czy¿by przewidzia³ powstanie portalispo³ecznoœciowych, smartfonów i selfies?Moda na fotograficzne autoportrety robio-

ne „z rêki” i masowo publikowane w siecinie przemija. Podobnie jak g³upota.W ubieg³¹ sobotê, tu¿ przed koncertemAC/DC na Stadionie Narodowym w War-szawie, 31-letni mieszkaniec Bytomia po-stanowi³ zrobiæ sobie selfie w locie, ska-cz¹c z Mostu Œwiêtokrzyskiego. Nie-szczêœnik wpad³ do Wis³y, tu¿ obok prze-p³ywaj¹cej ³ódki, ale nie uda³o mu siê ura-towaæ. Policja potwierdza, ¿e to niepierwszy taki przypadek. Wygl¹da na to,¿e pogoni za s³aw¹ mo¿na straciæ nie tyl-ko rozum, ale i ¿ycie.

*Mo¿na te¿ zarabiaæ grube miliony. Jeœli

jest siê amerykañskim pisarzem i wydajebestsellery. Magazyn „Forbes” opubliko-wa³ ranking autorów, na których kontowp³ynê³o w ubieg³ym roku najwiêcej pie-niêdzy. Stawkê otwiera James Patterson,publikuj¹cy thrillery i powieœci kryminal-ne, z wynikiem 89 milionów dolarów.Drug¹ pozycjê zajmuje autor literaturym³odzie¿owej, John Green, który w ci¹guostatnich 12 miesiêcy zarobi³ ponad 26milionów dolarów, g³ównie dziêki ekrani-zacji ostatniego bestsellera. Trzecie miej-sce przypad³o Veronice Roth, która piszem³odzie¿ow¹ fantastykê (25 milionów $).Na liœcie znalaz³ siê równie¿ George R. R.Martin znany z „Gry o tron” i J. K. Row-ling, twórczyni „Harrego Pottera”. Mocnotrzyma siê Stephen King i Dan Brown.W przypadku wiêkszoœci autorówz pierwszej dziesi¹tki, sprawdza siê staramaksyma, ¿e nic nie sprzedaje siê tak do-brze, jak zbrodnia i seks. Chyba, ¿e cho-dzi o m³odszych czytelników. Wtedy wy-starczy lataj¹ca miot³a, gadaj¹ca sowai kilka zaklêæ.

*Jednak ani pieni¹dze, ani s³awa nie da-

dz¹ szczêœcia, jeœli zabraknie mi³oœcii rozs¹dku. Wiedz¹ o tym bliscy WhitneyHouston, która zmar³a w 2012 roku. Pio-senkarkê znaleziono nieprzytomn¹ wwannie. Stwierdzono zgon z powodu nad-u¿ycia alkoholu i narkotyków. Trzy lata

póŸniej, niemal¿e w identycznych oko-licznoœciach znalaz³a siê jej córka BobbiKristina Brown. 22-latka trafi³a do szpita-la, a potem oœrodka opieki terminalnejpo tym, jak znaleziono j¹ ze œladami pobi-cia, nieprzytomn¹ w wannie. Przez wielemiesiêcy córka piosenkarki nie odzyski-wa³a przytomnoœci. Zmiany w mózguokaza³y siê byæ nieodwracalne. BobbiKristina zmar³a w hospicjum. Najprawdo-podobniej zostanie wszczête œledztwow sprawie podejrzenia zabójstwa przezby³ego partnera denatki, Nicka Gordona.Rodzina zmar³ej uwa¿a, ¿e bezpoœrednioprzyczyni³ siê do œmierci dziewczyny.

*„Powstanie znamy z wielkich hase³

o patriotyzmie i bohaterstwie, a my chcie-liœmy nadaæ mu wymiar czysto ludzki”-mówi Wojciech Waglewski o p³ycie ze-spo³u Voo Voo „Placówka ‘44”. Artyœciskomponowali muzykê do 12 wierszy,które powstañcy napisali w sierpniu 1944roku na warszawskiej Pradze. Odby³ siêwtedy, w warunkach wojny, konkurs po-

etycki. Nagrodami by³y m.in. pistolet, ka-rabin i granaty rêczne. Wiersze ukaza³ysiê w powstañczej Warszawie, wydanena przebitkach maszynopisowych. „Zro-zumia³em, czym dla tych ludzi by³o czteryi pó³ roku okupacji, zniewolenia, gdy naj-bli¿si umierali fizycznie i psychicznie”-mówi Waglewski. „Wiersze s¹ na ogó³pozbawione patosu. M³ody powstaniec¿egna siê z mam¹, pozornie bez emocji,jakby w³aœnie oœwiadcza³, ¿e idzie pojeŸ-dziæ na deskorolce. Inny modli siê, byprzysz³a amunicja, bo w³aœnie zabrak³omu kul. Minimalizm tych wierszy jest po-ruszaj¹cy.”- mówi artysta. Na p³ycie po-za muzykami Voo Voo pojawiaj¹ siê m³o-dzi wokaliœci: Tomek Makowiecki, Bar-bara Derlak, Justyna Œwiês, Organeki Barbara Wroñska. „To niesamowite, ¿ew czasie takiej apokalipsy, tli³a siê chêæopisania prze¿yæ w sposób literacki”- do-daje Waglewski. „To œwiadczy o potêdzeludzkiego umys³u, serca i ducha.” Premie-rowy koncert odby³ siê w parku MuzeumPowstania Warszawskiego.

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015 www.kurierplus.com

u Whitney Houston z córk¹. Obienadu¿ywa³y alkoholu i narkotyków.

G R U B E R Y B Y i P L O T K I Weronika Kwiatkowska

u Wojciech Waglewski. Jego zespó³ Voo Voo wyda³powstañcz¹ p³ytê, zatytu³owan¹ „Placówka ‘44“.

u Monika Jaruzelska sta³a siê obiektempaparazzi mimo woli.

16

Page 17: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

17www.kurierplus.com KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

PijawkiPijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia

Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób.Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

663 Grandview Ave., Ridgewood, NY 11385, (718) 366-3200www.mortonridgewood.com

Pe³ne us³ugi pogrzebowe ju¿ od $3225. W tym wizytacje, trumnai wszystkie niezbêdne profesjonalne us³ugi.

Przewóz zw³ok do Polski w konkurencyjnej cenie.

Chcemy reklamowaæ Twoj¹ firmê!

Kurier Plus, tel. (718) 389-3018

Greenpoint Properties Inc. Real Estate

933 Manhattan Ave. (pom. Kent St. & Java St.www.greenpointproperties.com tel. 718-609-1485

WYCENA DOMÓW I MIESZKAÑWYNAJMUJEMY MIESZKANIA

NOTARIUSZ

✓ NA SPRZEDA¯:Dwurodzinny dom murowany, Morgan Ave., pokapitalnym remoncie. Du¿e rozk³adowe mieszkania.£adny ogród. Wykoñczona piwnica i pralnia. Cena1,575.00

Ridgewood: 3-rodzinny -sprzedany.

✓Potrzebne domy na sprzeda¿

i mieszkania do wynajêcia.

DianeDanuta Wolska, broker

Victor Wolski, associate brokerSpecjaliœci od sprzeda¿y nieruchomoœci

cell. 917-608-5344

* Bilety Lotnicze* Wakacje* Notariusz* T³umaczenia

[email protected]://facebook.com/NormanTravelAgency

Tel. 718-351-6370

Lokalizacja Staten Island New York

25 latdoœwiadczenia

z biznesieturystycznym

Norman Travel Agency

Anna Bielas

CARINGPROFESSIONALS, INC.

☛ Oferujemy prace dla opiekunek posiadaj¹cych legalny pobyti certyfikat HHA.

☛ Tym, którzy nie maj¹ certyfikatu organizujemy bezp³atne kursy.☛ Wszyscy, którzy kiedyœ u nas pracowali s¹ równie¿ mile widziani.

Oferujemy prace we wszystkich dzielnicach.Rejestracja w poniedzia³ki i œrody od godz. 10 am.

Po informacje prosimy dzwoniæ od poniedzia³ku do pi¹tku w godz. 10 am - 4 pm. Mówimy po polsku.

70-20 Austin St, suite 135, Forest Hills, NY 11375(718) 897-2273 wew.114 (F do 71 Ave. Forest Hills)

Nowym mistrzem komedii filmowejsta³ siê Judd Apatow. Interesuj¹ gotragikomiczne pomy³ki ¿yciowe ja-kie bywaja dol¹ cz³owieka w wiel-kim mieœcie.

Apatow ma œwietne acz prowokacyj-ne poczucie humoru, co œwiadczy o inte-ligencji. Magazyn „Entertainment We-ekly” postawi³ go na czele 50 najbar-dziej bystrych ludzi Hollywood.

Jego najnowsze dzie³o „Trainwreck”jest nader œmieszne. Scenariusz napisa³aAmy Schumer, komediantka estradowai zreszt¹ kuzynka senatora z NowegoJorku. Wystêpuje te¿ w g³ównej roli podWASP-owskim nazwiskiem „Tow-send”, ale w¹tpiê, by bia³a, anglosaskaprotestantka tak siê zachowywa³a jak jejbohaterka. A jeœli ju¿, ¿eby siê z tym ob-nosi³a. Amy jest bowiem opêtana sek-sem. Po prostu to lubi. Co weekend ³o-mocze innego przygodnego faceta. Po-za tym ma na boku sta³ego adoratora,fantastyczne zbudowanego trenera fit-nessu. Gra go John Cena, rzecznik fede-racji zapaœników John Cena, rzecznikfederacji zapaœników amerykañskich.Przezabawna jest jego wyobraŸnia ero-tyczna, gdy próbuje opisywaæ co czujew ³ó¿ku z ukochan¹.

Przypad³oœæ Amy jest skutkiem do-mowego wychowania. Film zaczyna siêscen¹ sprzed 20 lat, w której ojciec t³u-maczy córeczkom tatusia, ¿e jak one niechcia³yby bawiæ siê ci¹gle jedn¹ lalk¹,tak tatuœ nie mo¿e bawiæ siê tylko z ma-musi¹, dlatego bierze rozwód. Powie-dzieæ, ¿e to komedia romantyczna, topowiedzieæ za ma³o. Jest to nowojorska

komedia erotyczna. Amy posz³a drog¹wskazan¹ przez ojca. Pracuje w bardzoswobodnym obyczajowo magazynieprzypominaj¹cym w stylu „Cosmopoli-tan”. Czo³owych tematów poruszanychw tym piœmie nie wypada podaæ w Ku-rierze Plus wyk³adanym w koœcio³ach.Amy ma tu za szefow¹ osobê cyniczn¹,bezwzglêdn¹ manipulatorkê w kapital-nej kreacji Tildy Swinton zmienionejcharakteryzacj¹ nie do poznania. To ta-bloidowa ¿mija.

Bardzo efektowny scenariusz jestoparty na przeciwieñstwach: z jednejstrony rozpustna Amy a z drugiej jej sio-stra wzorowa ¿ona i matka. Ojciec roz-pustnik ju¿ w domu starców, a z drugiejstrony ³apczywe ¿ycie pojêtnej córeczkitatusia. Jej pogarda dla sportu i wa¿-na rola sportowców w jej ¿yciu. Ta inte-ligentna, bezpruderyjna komedia o liber-tynach w Nowym Jorku lansuje tak¿ewielokulturowoœæ. Na przyk³ad ktoœ ¿¹-da od Amy dowodów, ¿e ma czarnychprzyjació³. Ukazuje przyjaŸñ bia³ego le-karza sportowego i czarnego zawodnika.Zawodnikiem jest ni mniej ni wiêcej Le-Bron James, najwiêkszy dzisiaj gwiazdorkoszykówki we w³asnej osobie, który da-je sensacyjnie udany wystêp aktorski.

„Trainwreck” to jakby sitkom JerrySeinfielda na prochach, ale o nowojor-skich libertynach i w kinie zamiast w te-lewizji. Obyczajowo bardzo swobodny,ma mora³ doœæ zaskakujacy: wprawdziewszystko wolno, jednak najlepszy jeststa³y zwi¹zek romantyczny, ba! dopusz-czalne jest nawet ma³¿eñstwo kobietyi mê¿czyzny.

Krzysztof K³opotowski

Pi¹tek w kinie

Wykolejona nawrócona

Krzysztof K³opotowski

Page 18: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

FIRMA HYDRAULICZNA zatrudnipomocnika z pozwoleniem na pracê.Maspeth, NY.Tel. 718- 326- 9090

24-GODZINNY SERVICERyszard Limo: us³ugi transportowe,wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomocjêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz bardzo drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

DODA BETTER HOMES andGARDENS RE - FH Realty office:Tel. 718-544-4000mobile: 917-414-8866 email:[email protected]

CHCESZ POZNAÆ PRZYSZ£OŒÆ?Pomo¿e numerologia – odpowiedniedaty do wszystkich poczynañ.Partnerstwo, sporz¹dzenie portretunumerplogicznego / data urodzenia,imiona / interpretacja, sprawdzenie,ustalenie podpisu, cykle ¿ycia.Kontakt adres e-mail:[email protected]: 586 292 2362 - Basia

Og³oszenia drobneCena $10 za maksimum 30 s³ów

MICHA£ PANKOWSKITAX & CONSULTING EXPERT

✓ Rejestracja biznesu i licencje

✓ Konsultacje✓ Bezpodatkowa zamiana domów

✓ #SS - korekty danych

✓ Ksiêgowoœæ✓ Rozliczenia podatkowe indywidualnei biznesowe, w tym samochodówciê¿arowych

Us³ugi w zakresie:

Email: [email protected]

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

ADAS REALTYDANIEL ANDREJCZUK

Licensed Real Estate BrokerBiuro czynne codziennie od 9:30 rano do 7:30 wiecz.

wDomy wCondo wCo-Op wDzia³ki budowlane wNotariusz publiczny. Fachowa wycena domów.

MIESZKANIA DO WYNAJÊCIATel. (718) 599-2047

(347) 564-8241 150 N. 9 Street, Brooklyn, NY 11249

DU¯E, MA£E PRACE ELEKTRYCZNE.

Solidnie i niedrogo.Tel. 917-502-9722

289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.)BROOKLYN, N.Y. 11211;

Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042

CAFFE - PASTICCERIA

ESPRESSO - SPUMONI

GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codzienniedo 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

Fortunato Brothers

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015 www.kurierplus.com

Nowy serwis po³¹czeñautokarowych

18

Anna-Pol Travel

821 A Manhattan Ave.Brooklyn, NY 11222Tel. 718-349-2423E-mail:[email protected]

ATRAKCYJNE CENY NA:Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

Pakiety wakacyjne:

Karaiby Meksyk, Hawaje, Floryda

WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu

na naszej stronie

❖ Rezerwacja hoteli ❖ Wynajem samochodów ❖ Notariusz ❖ T³umaczenia ❖ Klauzula “Apostille” ❖ Zaproszenia ❖ Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Page 19: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

19www.kurierplus.com KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015

Doktor Anna Kundel, profesor na wydzialeChirurgii Endokrynologicznej NYU LangoneMedical Center jest wysokiej klasy specjalist¹zajmuj¹cym, siê gruczo³ami dokrewnymi takimijak: tarczyca, przytarczyce i nadnercza.Specjalizuje siê w operacjach piersi, biopsjachi niechirurgicznym leczeniu choróbendokrynologicznych.

Doktor Dmitriy Yadgarov jest wysokiej klasyinternist¹ z du¿ym doœwiadczeniemw dziedzinie chorób uk³adu oddechowego.Specjalizuje siê w leczeniu zaburzeñ snu.Pacjenci i wspó³pracownicy ceni¹ goza ogromn¹ wiedzê, profesjonalizm i troskliw¹opiekê.

Dr. Yadgarov specjalizuje siê w leczeniu zapalenia oskrzeli, astmy oskrzelowej, zapalenia p³uc,przewlek³ego kaszlu, alergii sezonowej, wczesnym wykrywaniu nowotworów p³uc i innychchorób p³uc, pomaga równie¿ w rzuceniu palenia.Lekarz przeprowadza bronchoskopiê i zwi¹zane z ni¹ biopsje, laryngoskopiê, torakocentezê,operacje op³ucnej, intubacje dychawiczn¹, specjalizuje siê równie¿ w opiece nad pacjentamipod respiratorem. Dr. Yadgarov jest ekspertem w leczeniu ró¿nego rodzaju zaburzeñ snu w tym zespo³ubezdechu œródsennego, bezsennoœci, zespo³u niespokojnych nóg, narkolepsji i innych zaburzeñ.

l Przygotowanie przedoperacyjne i operacje nowotworów tarczycy i przytarczycy,operacje gruczolaków i guzków piersi

l Ultrasonografia i biopsje tarczycy i przytarczycyl operacje nowotworów nadnerczy i leczenie gruczolaków nadnerczyl Biopsje i operacje nowotworów piersi, w tym usuwanie guzów (lumpectomia),

amputacje piersi (mastektomia) i likwidacja obrzêków limfatycznychl Rodzinne choroby endokrynologiczne – profilaktyka i leczenie

Page 20: Kurier Plus - 1 sierpnia 2015

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2015 www.kurierplus.com20